Siedziałam
pod jednym z większych drzew które znajdowało się w pobliskim lesie.
Obserwowałam co się dzieje wokół, wsłuchując się przy tym uważnie w odgłosy
natury. Promienie słońca ogrzewały moją twarz, a wiatr rozwiewał i tak już
rozczochrane włosy. Czułam się bardzo dobrze i mogłabym tak siedzieć godzinami.
. .
Gdyby nie leciała na mnie właśnie wielka
kula ognia!!! W ułamku sekundy odskoczyłam w bok i zaczęłam uciekać. Byłam tak
oszołomiona, że nawet nie zauważyłam kolejnej. Momentalnie padłam
na grunt, który okazał się błotem. Kiedy ogień trafił w pobliskie drzewo, zaczęło one płonąć, a ja szybko wstałam i cała obłocona zaczęłam znowu biec tym razem poszukując
jakiegoś schronienia. Nie wiem czy był to łud szczęścia czy kompletny pech, ale
przed trzecim pociskiem uratowała mnie ogromna dziura w którą wpadłam. Niestety
skutkiem okazało się to iż kiedy upadłam na podłoże po długim spadaniu
skręciłam mocno kostkę u prawej nogi!!!
Zaczęłam drzeć się jak opętana na całą
grotę z powodu bólu jaki zaczęłam odczuwać. Po chwili jednak uspokoiłam się,
zacisnęłam zęby i spróbowałam wstać. Usiadłam na wielkim głazie i zaczęłam
głęboko oddychać. . .
Ale moment, ja tu opowiadam o tym
wszystkim, a nawet się jeszcze nie przedstawiłam.
Nazywam się Emily Hudson i jestem 17-letnią amerykanką która urodziła się i
mieszka w USA, a dokładnie w Denver w Kolorado. Jednak często odwiedzam pewien wspaniały kraj
– Polskę, i jestem z nią bardzo związana. Pewnie to takie dziwne połączenie
nieprawda? Polska Amerykanka. Chodzi o to że moja mama i jej rodzina z
pochodzenia są polakami .Przyjechała 25 lat temu do stanów aby znaleźć porządną
pracę i tam właśnie poznała mojego tatę- amerykańskiego żołnierza. Po raz
pierwszy spotkali się w jej pracy – (mama jest pielęgniarką) kiedy to tata
ranny w czasie misji został przewieziony do szpitala w którym pracowała. No i
zakochali się w sobie i po paru latach pobrali. Efektem ich miłości okazałam
się ja oraz mój starszy o 2 lata brat- Ethan. Jednak nie chce o nim dużo mówić.
. . gdy miałam 10 lat niespodziewanie zaginął. Szukaliśmy go parę lat jednak do tej pory nie odnalazł się.
Zmienię może temat. Tak więc no, to jestem ja. Co do mojego wyglądu hmm… jest
trochę nietypowy. Jestem wysoką, szczupłą blondynką o jasnej cerze. To może
normalne za to nienormalne są moje oczy – cały czas się zmieniają! Raz są
błękitne, raz zielone ,a czasami nawet szare lub piwne . . . Dodatkowo mam 3
tatuaże- na nadgarstku, na kostce u stopy i za uchem. Co do ubioru można uznać
że jestem chłopczycą. Często noszę zwykłe trampki lub adidasy, dżinsy
ewentualnie rurki, t-shirty z nadrukami ( kocham) i kurtkę moro którą podarował
mi tato. Rzadko ubieram sukienki ( może czasami na ważne okazje). Jedyną ozdobą jaką noszę są
plecione bransoletki o różnych kolorach i wzorach które symbolizują pewne
okresy w moim życiu. Nigdy się z nimi
nie rozstaję.
Ogółem jestem taką zwykłą nastoletnią
amerykanką, chociaż od pewnego czasu nie mogę tak o sobie mówić!
Zacznę może od mojej pasji która objawiła
się u mnie już w wieku 9 lat. Jest to łucznictwo. Dość takie nietypowe
zainteresowanie chociaż, jak na dziewczynę. Pierwszy łuk dostałam kiedy miałam 10 lat ,a pierwsze zawody z tej dyscypliny wygrałam rok później. Zawsze po południu chodzę do znanego mi lasu ,aby poćwiczyć. Drugą pasją jest malowanie i rysowanie,ale to mniej ważne.
Nie chodzi jednak o moją pasję tylko o
pewne ,, zdolności’’ o których niedawno się dowiedziałam. Pierwszą okazało się
czytanie w myślach oraz dziwne sny. Zdarzyło się że śniłam o tym że moja
mama złamie rękę spadając z drabiny i następnego dnia podczas sprzątania spadła
i połamała prawy nadgarstek. Często potem takie coś się zdarzało...
Kolejna nadnaturalna umiejętność pojawiła
się u mnie 2 lata temu. Późnym wieczorem poszłam spać ,a następnego dnia
obudziłam się w lesie jako. . . wilk !!!! Tak prawdziwy wilk. Potem gdy raz na
lekcji biologii omawialiśmy temat ptaki i pomyślałam o sokole zaczęłam się w
niego zmieniać, na szczęście nikt tego nie widział ( nie wiem czemu ).
Próbowałam zmienić się jeszcze w inne zwierze i okazało się że mogę tylko we trzy: sokoła, wilka i geparda.
Teraz też niedawno bo parę miesięcy temu
odkryłam że potrafię się sama uleczać. Byłam poważnie chora i lekarze nie
wiedzieli co dokładnie mi jest, aż do
momentu kiedy zobaczyłam że sama umiem się leczyć. Później dużo czytałam na ten temat i zaczęłam
pomagać mamie w szpitalu lecząc ludzi innymi metodami niż stosowali lekarze. Robiłam to tak żeby nie skapli się ani lekarze ani pacjenci żeby nie mieć później problemów prawnych.
Wszystko to wydawało mi się paranormalne ,ale
ja wiem że to prawda. Nikomu o tym nie powiedziałam bo bałam się że uznają mnie
za wariatkę. Ok to są Stany Zjednoczone i tu naprawdę dzieją się dziwne rzeczy ,ale
o tym co się ze mną dzieje jeszcze nie słyszałam.
Dobra już skończmy temat mojego życia
zanim za bardzo się w to zagłębimy. Wróćmy do tego co się właśnie działo. . .
Przyglądałam się mojej poharatanej,
skręconej kostce. Tak naprawdę to całą nogę miałam dość mocno poobijaną.
Stwierdziłam że nie mogę panikować i spróbowałam się skupić na tym żeby jakoś
ją uleczyć. Udało mi się zlikwidować ból jednak znaki po tym upadku zostały.
Wyciągnęłam więc maść z mojej sakiewki którą zawsze ze sobą noszę i
posmarowałam obitą nogę. Po chwili wszystko się zagoiło.
Nagle usłyszałam podejrzane głosy… Zaczęłam
się im przysłuchiwać.
- Szybko! Chyba tędy pobiegła!- krzyknął
ktoś
Momentalnie napięłam mój łuk gotowa by
oddać strzał kiedy nagle ujrzałam grupę paru nastolatków. Zaczęli mi się
przyglądać jakbym wyglądała na jakiegoś rozbitka. Dobra może tak wyglądałam
będąc cała brudna, osmolona i zmęczona. Pomogli mi się
wydostać ,lecz gdy tylko wyszłam z tej dziury związali mi ręce, a ja zaczęłam
miotać się jak wściekła. Złapali mnie i zaczęli dokądś prowadzić… Szliśmy
bardzo długo, a ja zaczęłam tracić siły. Gdy podniosłam głowę aby przyjrzeć się
gdzie mnie prowadzą zauważyłam ogromną bramę która wyglądała dość…
niestandardowo. Napisane było na niej: ,,OBÓZ
INNYCH’’. Nie za bardzo zrozumiałam tą aluzję.
Powinnam była już jakieś 2 godziny temu być
w domu, a tym czasem zostaje prowadzona do jakiegoś obozu który pierwszy raz widzę.
Często bywam w tych lasach, a nie pamiętam żeby tu było coś w tym rodzaju.
***
Stoję właśnie na środku dziwnego
dziedzińca ( nazwijmy to tak ) a wokół rozciąga się szereg namiotów, domków,
baraków itp… Wszędzie krzątają się ludzie jednak na mój widok dosłownie każdy z
nich nieruchomieje. Popatrzyłam na wszystkich i ujrzałam młodych ludzi. Chłopak
który mnie złapał i 2 inne dziewczyny zaczęli mnie prowadzić dalej. Dotarłam do
bardzo ,ale to bardzo dużego budynku który wyglądał jak twierdza, chociaż nie
do końca mi to przypominało taki budynek typowo ze średniowiecza.
Dalej nie szłam bo tych trzech nastolatków
pociągnęło mnie do siebie po czym kazali klękać. Na początku stawiałam opór,
ale jeden z nich przyłożył mi sztylet do gardła i kazał uklęknąć póki życie mi
miłe. Poddałam się i padłam na ziemie.
Kiedy drzwi tego wielkiego budynku się
otwarły wyszedł z nich wysoki, dość umięśniony chłopak o płowej czuprynie i w
pełnej ,,zbroi’’ która wyglądała nie jak ta w której kiedyś chodzili rycerze. Podszedł do mnie i
zaczął mi się podejrzliwie przyglądać…
Po chwili zamarł…
Ja również byłam zdekoncentrowana patrząc
na niego bo wydawało mi się że go znam.
W końcu ten chłopak z drżącym głosem
powiedział:
- Emily... to ty?!- ze łzami w oczach
wypowiedział moje imię
Nagle do mnie dotarło… To był mój brat –
ETHAN ! Mój zaginiony brat, którego nie widziałam od 7 lat!
OD AUTORKI
I tak oto jest 1 rozdział! :D Jeżeli wam się spodobało proszę o opinie w komentarzach. Będę wam za to bardzo wdzięczna. Chciałam też podziękować dwóm osobą które nakłoniły mnie na założenie tego bloga.
WIELKIE DZIĘKI dziewczyny! W zamian chciałam serdecznie polecić ich blogi http://youaremypronces.blogspot.com/ i http://witaj-w-asgardzie.blogspot.com/ .
A tu tak na dodatek muzyka w sam raz do tego rozdziału:





