sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 2




Ethan natychmiast kazał mnie uwolnić. Podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił. Wciąż byłam w szoku że go znalazłam. Ja również zaczęłam płakać, bo dotarło do mnie że on żyje. Rodzice po 3 latach poszukiwań stracili nadzieje że go odnajdą, a teraz właśnie on stoi tu przede mną.
- Ethan co się z tobą działo przez te lata? Dlaczego tu jesteś?
- Chodź ze mną wszystko ci wyjaśnię.

Zaprowadził mnie do środka twierdzy która wewnątrz wyglądała jak połączenie pałacu, normalnego domu, laboratorium oraz biura gdzie składuje się broń. Weszłam do głównego pomieszczenia które okazało się jego bazą. Usiedliśmy naprzeciw siebie, Ethan uśmiechnął się do mnie i zaczął mi opowiadać:
- Na początku chciałem cię przeprosić że przez te 7 lat nie dałem znaku życia. Wszystko zaczęło się w dzień mojego zaginięcia. Znalazłem się właśnie w tym lesie wraz z moimi kolegami z harcerstwa. Mieliśmy za zadanie odnaleźć parę rzeczy. Po godzinie zaczęło się ściemniać ,a ja zgubiłem się i dotarłem tu, do tego miejsca. Z początku dawni mieszkańcy tego obozu chcieli mnie zabić jednak odkryto u mnie moje zdolności i musiałem tu zostać aby się szkolić. Zapomniałem dać wam znać że się tutaj znajduje i od tamtej pory tu przebywam . Po tych 7 latach  spędzonych tu zostałem dowódcą i nie mogłem już wrócić do domu. Teraz kiedy ty się zjawiłaś wszystko się zmieni. Będziemy teraz razem żyć jako wybrani.
-… moment co ????
- Ty dalej nic nie rozumiesz?
- No niezbyt- przyznałam niepewnie
- Emily czy nie zauważyłaś u siebie niedawno jakiś nietypowych rzeczy ?
- Yyy.. no tak dziwne rzeczy się ze mną dzieją
- No właśnie i to że się tu znalazłaś nie było przypadkowe !
- Ok ,ale co to za miejsce i czemu jak tu przybyłam uważano mnie za wroga?
- To miejsce to obóz ,a raczej schronienie dla ludzi z mocami głównie dla nastolatków. A no i wybacz właśnie za to nie miłe powitanie przez moich przyjaciół, oni bardzo mocno przestrzegają spraw ochrony naszego terytorium.
- Dobra… a czemu właśnie ja to znaczy, ja mam 17 lat i widzę że są tu też młodsi. Czemu akurat tak ?
- Chodzi o to że nasze umiejętności nadnaturalne pojawiają się w okresie dojrzewania i albo bywa tak że my czyli inni od wszystkich sami tu docieramy albo ktoś nas tu przyprowadza.
-Ok, coraz lepiej się w tym łapie
- Cieszę się, resztę opowiem ci wieczorem przy ognisku. Na razie poproszę moją zaufaną przyjaciółkę aby cię oprowadziła po obozie i pokazała gdzie będziesz mieszkać.
- Z chęcią ją poznam

Ethan wyszedł z własnego pokoju i po chwili do sali wpadł kojot.
Odruchowo chwyciłam za mój łuk gdy skapłam się że go nie mam. Został mi zabrany gdy mnie schwytano.
Zaczęłam się cofać, lecz ten kojot nie miał zamiaru mnie zaatakować. Podszedł bliżej i nagle przede mną pojawiła się śliczna, wysoka dziewczyna o kręconych blond włosach i niebezpiecznie czerwonych oczach. Pomimo tego wydawała się na pozór łagodna. Chyba była w moim wieku.
- Witaj, jestem Malia Wood. Druga dowodząca. Chodź oprowadzę cię.
Szłyśmy razem wzdłuż alejek obozu. Malia cały czas opowiadała co gdzie się znajduje i pokazywała mi najciekawsze miejsca. Byłam we wszystko tak zapatrzona że w połowie już nie słuchałam tego co ona do mnie mówi. Tu jest naprawdę pięknie. Okazuje się że każdy obozowicz ma swoją własną kwaterę, są tu przeróżne miejsca aby: poćwiczyć walkę, podszkolić swoje umiejętności ,a nawet odpocząć i zregenerować się.
Malia zaprowadziła mnie do pewnego namiotu który był wielkim centrum medycznym w którym znajdowało się paru rannych.
-Z tego co  Wiem co twój brat mi kiedyś o tobie opowiadać to ponoć potrafisz uleczać, więc… mogłabyś nam pomóc, bo sami już nie wiemy jakich metod leczniczych użyć.
- Z chęcią- odpowiedziałam radośnie
Podeszłyśmy do paru osób które były naprawdę w ciężkim stanie. Zaczęłam się każdemu z nich przyglądać i po chwili poprosiłam Malię o  przyniesie mi parę potrzebnych rzeczy i zabrałam się do pracy. Starałam się jak najlepiej pomóc tym ludziom, więc mocno się skupiłam i z chwili na chwile każdy z nich zaczynał czuć się lepiej.

Kiedy skończyłam Malia nie mogła uwierzyć jak szybko udało mi się wyleczyć tylu ludzi:
- Masz naprawdę talent co do tych spraw!
- Dziękuje
I w tym momencie właśnie z zewnątrz usłyszałam krzyki:
- UCIEKAĆ !!!!! WSZYSCY !!!! ATAKUJĄ NAS!!!
Dotarło do mnie że to mój brat wrzeszczy. Natychmiast wybiegłam z namiotu ,ale gdy tylko zobaczyłam co się dzieje ogromny wybuch zwalił mnie z nóg.

 ***
 Malia pomogła mi stanąć na nogi jednak mi dalej było ciemno przez oczami!
 - Co to do jasnej ciasnej było ?
- Prawdopodobnie nasi wrogowie którzy od niedawno próbują zgładzić nasz obóz. Zaczęli wysyłać dziwne stwory- pół lwy, pół smoki, pół roboty które chcą nas zniszczyć.
- Ale czemu?
- Bo według nich jesteśmy niebezpieczni dla normalnych ludzi.
- Co to za system - odpowiedziałam masując przy tym bolące miejsce na głowie
- Nie ważne, chodź sprawdzimy czy nikomu nic się nie stało.
Gdy zaczęłam rozglądać się wokół wszędzie było pełno ruin. Niektóre domki płonęły, gdzie nie gdzie leżały kawałki zbroi, najbliższe drzewa spłonęły, a obozowicze biegali w popłochu.
- Straty materialne nie takie wielkie, nie wiem co z naszymi przyjaciółmi- powiedziała z lekką niepewnością Malia
Nagle zobaczyłyśmy jak jakaś dziewczyna wlecze ze sobą mojego na wpół przytomnego brata. Malia i ja pobiegłyśmy jej z pomocą.
- Co się mu stało ?
- Ochronił mnie przed 5 potworami jednak ma parę ran na brzuchu i mocno krwawi.
- Zabierzmy go do lecznicy!- krzyknęłam
Ułożyłyśmy Ethana na łóżku, Malia tamowała mu krwawiące rany ,a ja szykowałam lekarstwa. Jego ciało było mocno poszarpane i zranione przez miecz albo coś w tym stylu ( wyglądało to jak pazury nawet), lecz z całych sił starałam się mu pomóc.
Po 2 godzinach jego stan się poprawił. Uspokoiłam się. Jeszcze parę godzin temu go znalazłam, nie wybaczyłabym sobie gdyby to był ostatni raz gdy go zobaczyłam.
Zaczęło się ściemniać.  Ethan odzyskał siły i postanowił zebrać nas wszystkich na naradę, związaną z tym co się dzisiaj stało.

Spotkaliśmy się na głównym placu. Była nas z jakaś setka co wydało mi się bardzo imponujące. Ethan uciszył wszystkich i zaczął poważne przemówienie:
- Słuchajcie. To co się dzisiaj wydarzyło nie mogło mieć miejsca. Nasze siły się pogorszyły, a brama która nas chroni słabnie. Musimy się nastawić na to że za niedługo może dojść do znacznie gorszego starcia albo nawet i wojny. Dlatego zarządzam że od jutra każdy odbywa obowiązkowe treningi. Spróbuje skontaktować się z naszymi przyjaciółmi z Nowego Yorku i jutro ustalimy dalsze działania. Teraz chciałbym wam przedstawić nową obozowiczkę. To Emily Hudson, jest moją młodszą siostrą. Mam nadzieje że będzie się tu czuła swobodnie i będziecie jej pomagać.
Wyszłam przed szereg i każdy zaczął mi się przyglądać. Po chwili zaczęli krzyczeć chórem : WITAMY EMILY! WITAMY EMILY! EMILY :D
- Na dzisiaj to wszystko idźcie się wyspać. Od jutra zaczynamy treningi.

Wszyscy się rozeszli ,a tym czasem Ethan poprosił mnie na rozmowę w cztery oczy.
- Wiem że jak na pierwszy dzień to dla ciebie za wiele, ale będziesz musiała się do tego przyzwyczaić. To nie jest raj. Dlatego od jutra zaczynasz szkolenie.
Nagle ni stąd ni zowąd ujrzałam Malie stojąca obok mnie, a Ethan zwrócił się do niej:
Malia pomożesz jej w tym ?
- Oczywiście! Szykuj się Emily. Będzie się dział


OD AUTORKI 

I pojawił się kolejny rozdział :D Liczę bardzo na komentarze bo dzięki nim wiem że warto pisać dalej ^.^ Tak więc czytajcie i oceniajcie.  A tak a pro po.... dzisiaj MIKOŁAJKI !!!!! Jeahh.... Nie wiem jak wy ale ja się cieszę bo bardzo lubię ten dzień i nie umiem doczekać się Bożego Narodzenia ^.^ Tak więc na koniec tego życzę wszystkim miłego spędzenia 6 grudnia ;)
 I oczywiście do każdego rozdziału musi być muzyka tak więc proszę bardzo :
:
 

A no i jeszcze tak przy okazji chciałam polecić wam ciekawy blog http://krainateczyismokow.blogspot.com/
Bardzo fajny blog i miło się go czyta tak więc zapraszam ;)

1 komentarz:

  1. OMG *.*
    Uwielbiam, uwielbiam ^^
    To jest po prostu genialne :D
    Świetny rozdział, bohaterzy są świetni.
    I ten obóz... awwww

    OdpowiedzUsuń