Nad jeziorem spędziłam
jakąś godzinę. Kiedy miałam już
stąd pójść usłyszałam za sobą głos:
- Zapomniałem ci podziękować
Obróciłam się i ujrzałam Matta, którego oświetlał blask
księżyca a jego oczy były tym razem tak błękitne woda w jeziorze. Podszedł
do mnie a ja zapytałam:
- Ale niby za co ? – zdziwiona zapytałam
- No.. wiesz.. tak jakby uratowałaś mi życie
- Więc… ty już wiesz że mam moc zatrzymywania czasu?
- No tego nie wiedziałem ale pamiętam że wtedy podczas
ataku jeden z gigantów chciał mnie zabić i już czułem że będzie po mnie kiedy
to film mi się urwał a potem znalazłem się na trawie bezpieczny i widziałem jak
go pokonałaś.
- Mogłam się
domyślić że się skapniesz – odpowiedziałam zakłopotana- musiałam coś zrobić.
Nie pozwoliłabym na to żeby ktoś z nas zginął.
- Mogę się przysiąść?- spytał
- E… jasne siadaj
Przysiadł obok mnie
i to tak blisko że poczułam energię bijącą z jego ciała . Spojrzał na mnie
tak że prawie odpłynęłam. Widać było po
nim że jego także wykończył ten dzisiejszy dzień.
- Wiem że się martwisz. To co dzisiaj nas spotkało nie
powinno się wydarzyć, ale życie piszę różne scenariusze.
- Ty nic nie rozumiesz… jeszcze parę dni temu
powiedziałabym że to wszystko to tylko moja wyobraźnia i w tym świecie nie
powinno się takie coś stać.
- Ale to jest inny świat Emily. Każdy z nas żyje na
krawędzi i nie powinniśmy cały czas się tym przejmować.
Objął mnie ramieniem i tym razem nie odsunęłam się. Nie
chciałam go od siebie ,, odpychać’’. W tej chwili było mi potrzebne wsparcie
innego człowieka.
- Ethan rozmawiał z przywódcami i ustalili że będą
musieli inaczej zająć się sprawą tego konfliktu. Prawdopodobnie zostaniemy tu
przez parę dni.
- Powinniśmy tu zostać. Oni wszyscy potrzebują naszej
pomocy !
Matt zgodził się ze mną. Potem jednak nic nie
powiedział... tylko milczał.
Kolejną godzinę spędziłam wciąż nad jeziorem tym razem z
nim. Przez cały ten czas dużo rozmawialiśmy. Matt okazał się naprawdę fajnym
chłopakiem i nigdy nie pomyślałam że spotkam kiedyś kogoś tak niezwykłego jak
on.
Przez całe moje dotychczasowe życie byłam tylko raz
zakochana. Chodziłam z tym chłopakiem prawie 2 lata, jednak ta miłość okazała
się porażką. On znudził się mną i tak po prostu rzucił mnie dla innej- lepszej
laski. Ciężko to przeżywałam, bo byłam z nim wtedy naprawdę szczęśliwa. Potem
przyrzekłam sobie że od tej pory będę ostrożna w sprawach miłosnych.
Ale Matt był wyjątkowy. Znałam go od niedawna, lecz
czułam że będę się z nim dobrze dogadywać.
- Kurde, późno już. Nieźle się zasiedzieliśmy, ale miło
tu się siedziało. – oznajmił Matthew
- Zgadzam się.
Wstaliśmy oboje, a nasze ciała były bardzo blisko
siebie. Czułam motylki w brzuchu. ( czy osoby nadprzyrodzone mogą aż tak
odczuwać pewne emocje ? Hmm…)
Matt objął mnie w talii i przysunął bliżej do siebie.
Popatrzył na moje usta i byłam pewne że chce mnie pocałować. Przechylił
delikatnie głowę i już chciał dotknąć moich ust kiedy ja zrobiłam unik, a on
wpadł z dużym pluskiem do wody.
Po chwili wynurzył się z surfując na fali którą
wytworzył. Podleciał do mnie i powiedział:
- Ładnie to tak
oszukiwać biednego nastolatka ?
- Oj tam oj tam – odpowiedziałam
- Trzeba się zemścić- krzyknął radośnie i chwycił mnie
na nogę. Przewróciłam się i zaczęłam go prosić żeby mnie nie wciągnął do
jeziorka
- Matt przestań no! To był żart
- Wiem, ale skoro ja już jestem mokry ty też musisz być.
Przechylił swoją falę w moją stronę i wylądowałam w wodzie. Wypłynęłam na powietrze i zaczęłam go
chlapać.
- Jak ty mogłeś no !!! -
powiedziałam – a masz za swoje
Chlusnęłam go wodą a on z łatwością ją odbił.
- Nie pokonasz mnie kiedy jestem w swoim żywiole –
zaśmiał się Matt
- Czyżby ?
Rzuciłam się na niego.
Zaczęliśmy się taplać nawzajem i
mieliśmy przy tym niezły ubaw.
Wyszliśmy jakieś 15 minut później cali mokrzy, ale nie
przestaliśmy się śmiać z siebie.
- No takiego zakończenia tego dnia się nie spodziewałem-
oznajmił
- Ja też, ale przynajmniej poprawił mi się przez to
nastrój
- Fajnie było. Dobra chodźmy już zanim pomyślą że
zniknęliśmy.
- Masz racje
Opuściliśmy jezioro i udaliśmy się w stronę namiotów w
których spali obozowicze.
Znaleźliśmy wolne namioty i każdy poszedł do swojego.
Wciąż ciekła ze mnie woda i byłam przemarznięta. Spróbowałam więc użyć mojego
daru leczenia, aby móc się osuszyć. Ku mojemu zdziwieniu zadziałało. Odłożyłam swój
plecak i łuk z kołczanem które jako jedyne nie ucierpiały przez wodę, okryłam się kocem i momentalnie usnęłam.
Nie wiem co spowodowało że tak szybko udało mi się zasnąć. Tyle dzisiaj
przeżyłam. Zapewne to emocje dały górę i ogólne zmęczenia. Oby następny dzień
był lepszy…
OD AUTORKI
Oto i kolejny rozdział dodany z okazji Sylwestra i zbliżającego się Nowego Roku. Tak tak wiem ....jest krótki ale piszę też i długie więc nie martwcie się :) Mam nadzieje że nie jest tak źle, że na razie podoba wam się moje opowiadanie. Dobra nie będę się tu rozpisywać. Życzę miłego czytania i oczywiście dzisiaj 31 grudnia co za tym idzie życzę wam udanego sylwestra i oczywiście SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU :D ! Oby był udany ;) Pozdrawiam Aleks :*
Na koniec również standardowo muzyczka :D Do tego rozdziału dopasowałam coś w tematyce miłości. Piosenka miłosna w klimacie reggae :D :

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz