środa, 31 grudnia 2014

Rozdział 8



Nad jeziorem spędziłam  jakąś godzinę.  Kiedy miałam już stąd pójść usłyszałam za sobą głos:
- Zapomniałem ci podziękować
Obróciłam się i ujrzałam Matta, którego oświetlał blask księżyca a jego oczy były tym razem tak błękitne woda w jeziorze. Podszedł do mnie a ja zapytałam:
- Ale niby za co ? – zdziwiona zapytałam
- No.. wiesz.. tak jakby uratowałaś mi życie
- Więc… ty już wiesz że mam moc zatrzymywania czasu?
- No tego nie wiedziałem ale pamiętam że wtedy podczas ataku jeden z gigantów chciał mnie zabić i już czułem że będzie po mnie kiedy to film mi się urwał a potem znalazłem się na trawie bezpieczny i widziałem jak go pokonałaś.
-  Mogłam się domyślić że się skapniesz – odpowiedziałam zakłopotana- musiałam coś zrobić. Nie pozwoliłabym na to żeby ktoś z nas zginął.
- Mogę się przysiąść?- spytał
- E…  jasne siadaj
Przysiadł obok mnie  i to tak blisko że poczułam  energię bijącą z jego ciała . Spojrzał na mnie tak że prawie odpłynęłam.  Widać było po nim że jego także wykończył ten dzisiejszy dzień.
- Wiem że się martwisz. To co dzisiaj nas spotkało nie powinno się wydarzyć, ale życie piszę różne scenariusze. 
- Ty nic nie rozumiesz… jeszcze parę dni temu powiedziałabym że to wszystko to tylko moja wyobraźnia i w tym świecie nie powinno się takie coś stać.
- Ale to jest inny świat Emily. Każdy z nas żyje na krawędzi i nie powinniśmy cały czas się tym przejmować.
Objął mnie ramieniem i tym razem nie odsunęłam się. Nie chciałam go od siebie ,, odpychać’’. W tej chwili było mi potrzebne wsparcie innego człowieka.
- Ethan rozmawiał z przywódcami i ustalili że będą musieli inaczej zająć się sprawą tego konfliktu. Prawdopodobnie zostaniemy tu przez parę dni.
- Powinniśmy tu zostać. Oni wszyscy potrzebują naszej pomocy !
Matt zgodził się ze mną. Potem jednak nic nie powiedział... tylko milczał.
Kolejną godzinę spędziłam wciąż nad jeziorem tym razem z nim. Przez cały ten czas dużo rozmawialiśmy. Matt okazał się naprawdę fajnym chłopakiem i nigdy nie pomyślałam że spotkam kiedyś kogoś tak niezwykłego jak on.
Przez całe moje dotychczasowe życie byłam tylko raz zakochana. Chodziłam z tym chłopakiem prawie 2 lata, jednak ta miłość okazała się porażką. On znudził się mną i tak po prostu rzucił mnie dla innej- lepszej laski. Ciężko to przeżywałam, bo byłam z nim wtedy naprawdę szczęśliwa. Potem przyrzekłam sobie że od tej pory będę ostrożna w sprawach miłosnych.
Ale Matt był wyjątkowy. Znałam go od niedawna, lecz czułam że będę się z nim dobrze dogadywać.
- Kurde, późno już. Nieźle się zasiedzieliśmy, ale miło tu się siedziało. – oznajmił Matthew
- Zgadzam się.
Wstaliśmy oboje, a nasze ciała były bardzo blisko siebie. Czułam motylki w brzuchu. ( czy osoby nadprzyrodzone mogą aż tak odczuwać pewne emocje ? Hmm…)
Matt objął mnie w talii i przysunął bliżej do siebie. Popatrzył na moje usta i byłam pewne że chce mnie pocałować. Przechylił delikatnie głowę i już chciał dotknąć moich ust kiedy ja zrobiłam unik, a on wpadł z dużym pluskiem do wody.
Po chwili wynurzył się z surfując na fali którą wytworzył. Podleciał do mnie i powiedział:
-  Ładnie to tak oszukiwać biednego nastolatka ?
- Oj tam oj tam – odpowiedziałam
- Trzeba się zemścić- krzyknął radośnie i chwycił mnie na nogę. Przewróciłam się i zaczęłam go prosić żeby mnie nie wciągnął do jeziorka
- Matt przestań no! To był żart
- Wiem, ale skoro ja już jestem mokry ty też musisz być. Przechylił swoją falę w moją stronę i wylądowałam w wodzie.  Wypłynęłam na powietrze i zaczęłam go chlapać.
- Jak ty mogłeś no !!! -  powiedziałam – a masz za swoje
Chlusnęłam go wodą a on z łatwością ją odbił.
- Nie pokonasz mnie kiedy jestem w swoim żywiole – zaśmiał się Matt
- Czyżby ?
Rzuciłam się na niego.  Zaczęliśmy się taplać nawzajem i  mieliśmy przy tym niezły ubaw.
Wyszliśmy jakieś 15 minut później cali mokrzy, ale nie przestaliśmy się śmiać z siebie.
- No takiego zakończenia tego dnia się nie spodziewałem- oznajmił
- Ja też, ale przynajmniej poprawił mi się przez to nastrój
- Fajnie było. Dobra chodźmy już zanim pomyślą że zniknęliśmy.
- Masz racje
Opuściliśmy jezioro i udaliśmy się w stronę namiotów w których spali obozowicze.
Znaleźliśmy wolne namioty i każdy poszedł do swojego. Wciąż ciekła ze mnie woda i byłam przemarznięta. Spróbowałam więc użyć mojego daru leczenia, aby móc się osuszyć. Ku mojemu zdziwieniu zadziałało. Odłożyłam swój plecak i łuk z kołczanem które jako jedyne nie ucierpiały przez  wodę, okryłam się kocem i momentalnie usnęłam. Nie wiem co spowodowało że tak szybko udało mi się zasnąć. Tyle dzisiaj przeżyłam. Zapewne to emocje dały górę i ogólne zmęczenia. Oby następny dzień był lepszy…


OD AUTORKI 
Oto i kolejny rozdział dodany z okazji Sylwestra i zbliżającego się Nowego Roku. Tak tak wiem ....jest krótki ale piszę też i długie więc nie martwcie się :) Mam nadzieje że nie jest tak źle, że na razie podoba wam się moje opowiadanie. Dobra nie będę się tu rozpisywać. Życzę miłego czytania i oczywiście dzisiaj 31 grudnia co za tym idzie życzę wam udanego sylwestra i oczywiście SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU :D ! Oby był udany ;)  Pozdrawiam Aleks :*

Na koniec również standardowo  muzyczka :D Do tego rozdziału dopasowałam coś w tematyce miłości. Piosenka miłosna w klimacie reggae :D :
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz