Mina Ethana po tym gdy mu opowiedziałam co nas
prawdopodobnie czeka mówiła sama za siebie. Był przerażony ,ale starał się tego nie
pokazywać. Zachował zimną krew.
- Cóż , w takim
razie będę musiał już jutro jechać do Nowego Yorku po pomoc do naszych
przyjaciół. I ty pojedziesz ze mną.
- Czemu ?
- Bo razem z tobą będę miał 100% pewność że mi
uwierzą. Emily, to naprawdę poważna
sprawa. Nasz świat jest zagrożony!
- Dobrze to o której
wyruszamy ?
- Z samego rana, gdy tylko wstanie słońce
- Rozumiem
- Idź już i przyszykuj się. Będzie nas czekać długa
droga. Muszę zebrać parę osób które razem z nami pojadą. Na pewno Askar
przygotował dla nas jakieś pułapki. Musimy być przygotowani.
- Będę tu o wschodzie słońca.
- Ok.
Pożegnałam się z bratem i
wróciłam do domku. Tam zaczęłam panikować, Jestem tu dopiero 2 dzień a
już czeka mnie misja !!!! O nie, to niemożliwe. Nie mogę jeszcze ruszać na
wyprawy. Jestem świeżakiem ( tak na początku przezywali mnie w szkole)
czemu tu miało by być inaczej.
W końcu jakoś ochłonęłam. Odszukałam w szafie jakiś
plecak podróżny i zaczęłam do niego pakować
wszystkie potrzebne mi rzeczy: latarkę, prowiant, własne lekarstwa,
scyzoryk, parę dolarów, mapę USA, mój i tak popsuty telefon i co tam jeszcze
jest potrzebne do przetrwania. Przygotowałam ubranie oraz sprawdziłam czy mój
łuk jest sprawny. Po godzinie byłam gotowa.
Zbliżał się wieczór. Siedziałam na fotelu i czytałam tą
samą książkę co ostatnio. Muszę przyznać
że bardzo mnie wciągnęła. Kiedy chciałam
zacząć następny rozdział usłyszałam dźwięk, jakby ktoś grał na trąbce. Nie
wiedziałam co to oznacza ,ale postanowiłam wyjrzeć i zobaczyć o co chodzi.
Wszyscy obozowicze zebrali się na dziedzińcu. Na środku stał mój brat. Szybko przybiegłam do tłumu. Stanęłam obok
Malii, która była równie poważna jak mój brat.
- CISZA!!!!- krzyknął tak że każdy momentalnie się
uciszył i kontynuował…
- Posłuchajcie mamy kłopoty. Za niedługo Askar i jego wojsko ma nas zaatakować, a ponieważ my nie jesteśmy do
tego przygotowani musimy poprosić naszych przyjaciół z Nowego Yorku o pomoc.
Dlatego też zarządzam wyprawę do NY. Odbędzie się ona jutro z samego rana.
Pojedzie nas piątka więc poproszę teraz do mnie 4 osoby które razem ze mną
wyruszą na tę akcję. A będą to : Emily Hudson, Malia Wood, Camill Elizabeth
Dark oraz Matthew Gray. Wiem że uszanujecie moją decyzję. Ta drużyna
wydaje mi się odpowiednia. Tak więc
wystąpcie !
Nie zdziwił mnie wybór Ethana o tym kto ma pojechać,
jednak trochę się zawstydziłam wiedząc że Matt też pojedzie. Ta sytuacja
dzisiaj w szpitalu trochę była kłopotliwa.
- CZY JESTEŚCIE GOTOWI ?
- TAK JEST DOWÓDCO!! – krzyknęli chórem, tylko ja nie
zdążyłam
- Dobrze, rozejść się- nakazał mój brat po czym poszedł do
TWIERDZY
Cała reszta obozowiczów udała się do swoich domów.
Została tylko nasza czwórka. Spojrzeliśmy po
sobie i już poczułam że będzie się działo.
- No to się nazywa niezły skład- powiedziała Malia
- Tsaa…- odpowiedziała niepewnie Camill
- Mi tam pasuje – powiedział Matt, po czym spojrzał
prosto na mnie i szeroko się uśmiechnął.
Natychmiast odwróciłam wzrok żeby na niego nie spojrzeć.
- OK, to do jutra – powiedziałam i pobiegłam w stronę
swojego domku
***
Była godzina 22. Leżałam na łóżku i zastanawiałam się jak
to będzie jutro wyglądać. Nie chciałam zasnąć bo bałam się że będę miała sen
dotyczący naszej wyprawy. Szczerze to nie chce oglądać tego co może nas
jutro spotkać!
Tak więc leżałam i
wpatrywałam się w sufit który migotał
wielobarwnym światłem. Cały czas myślałam o rodzicach. Co mogą teraz czuć po
utracie drugiego dziecka. Nie wiedzą co z nami się dzieje, pewnie poszukują
mnie razem z policją. Szkoda że nie mogę im wysłać wiadomości o tym że ze mną
wszystko jest porządku. Ponoć kodeks który tutaj panuje zabrania mówienia
normalnym ludziom o tym że istnieje też świat nadprzyrodzony. Tęsknie za nimi…
Przed północą zaczęłam ziewać, a to oznaczało że już
muszę koniecznie iść spać. Wtuliłam się w kołdrę i po chwili zasnęłam. Na szczęście tej
nocy nic mi się nie przyśniło.
OD AUTORKI
Kolejny rozdział i kolejny ciąg przygód Emily. Przepraszam że taki krótki ale zapewniam że następne będą dłuższe...oceniajcie,komentujcie i no co mogę więcej dodać... mam nadzieje że wam się spodoba ;)
Następny rozdział za parę dni...:*
PS: Za parę dni święta... nie wiem jak wy ale ja się tym jaram hahah kocham ten magiczny czas świąt Bożego Narodzenia i nie umiem się doczekać ^.^
I oczywiście muzyka którą staram się dopasować do tematyki rozdziału :

No i co ja ci tu mam napisać dziewczyno?!
OdpowiedzUsuńNo po prostu świetny rozdział, że aż brak słów
Szykuje się akcja :D