piątek, 19 grudnia 2014

Rozdział 5



Mina Ethana po tym gdy mu opowiedziałam co nas prawdopodobnie czeka mówiła sama za siebie. Był przerażony ,ale starał się tego nie pokazywać. Zachował zimną krew.
-  Cóż , w takim razie będę musiał już jutro jechać do Nowego Yorku po pomoc do naszych przyjaciół. I ty pojedziesz ze mną.
- Czemu ?
- Bo razem z tobą będę miał 100% pewność że mi uwierzą.  Emily, to naprawdę poważna sprawa. Nasz świat jest zagrożony!
- Dobrze to o której  wyruszamy ?
- Z samego rana, gdy tylko wstanie słońce
- Rozumiem
- Idź już i przyszykuj się. Będzie nas czekać długa droga. Muszę zebrać parę osób które razem z nami pojadą. Na pewno Askar przygotował dla nas jakieś pułapki. Musimy być przygotowani.
- Będę tu o wschodzie słońca.
- Ok.
Pożegnałam się z bratem i  wróciłam do domku. Tam zaczęłam panikować, Jestem tu dopiero 2 dzień a już czeka mnie misja !!!! O nie, to niemożliwe. Nie mogę jeszcze ruszać na wyprawy. Jestem  świeżakiem ( tak na początku przezywali mnie w szkole) czemu tu miało by być inaczej.
W końcu jakoś ochłonęłam. Odszukałam w szafie jakiś plecak podróżny i zaczęłam do niego pakować  wszystkie potrzebne mi rzeczy: latarkę, prowiant, własne lekarstwa, scyzoryk, parę dolarów, mapę USA, mój i tak popsuty telefon i co tam jeszcze jest potrzebne do przetrwania. Przygotowałam ubranie oraz sprawdziłam czy mój łuk jest sprawny. Po godzinie byłam gotowa.
Zbliżał się wieczór. Siedziałam na fotelu i czytałam tą samą książkę  co ostatnio. Muszę przyznać że bardzo mnie wciągnęła.  Kiedy chciałam zacząć następny rozdział usłyszałam dźwięk, jakby ktoś grał na trąbce. Nie wiedziałam co to oznacza ,ale postanowiłam wyjrzeć i zobaczyć o co chodzi. Wszyscy obozowicze zebrali się na dziedzińcu. Na środku stał mój brat. Szybko przybiegłam do tłumu. Stanęłam obok Malii, która była równie poważna jak mój brat.
- CISZA!!!!- krzyknął tak że każdy momentalnie się uciszył i kontynuował…
- Posłuchajcie mamy kłopoty. Za niedługo  Askar i jego wojsko ma nas  zaatakować, a ponieważ my nie jesteśmy do tego przygotowani musimy poprosić naszych przyjaciół z Nowego Yorku o pomoc. Dlatego też zarządzam wyprawę do NY. Odbędzie się ona jutro z samego rana. Pojedzie nas piątka więc poproszę teraz do mnie 4 osoby które razem ze mną wyruszą na tę akcję.  A będą to : Emily Hudson, Malia Wood, Camill Elizabeth Dark oraz Matthew Gray. Wiem że uszanujecie moją decyzję. Ta drużyna wydaje mi się odpowiednia. Tak  więc wystąpcie !
Nie zdziwił mnie wybór Ethana o tym kto ma pojechać, jednak trochę się zawstydziłam wiedząc że Matt też pojedzie. Ta sytuacja dzisiaj w szpitalu trochę była kłopotliwa.
- CZY JESTEŚCIE GOTOWI ?
- TAK JEST DOWÓDCO!! – krzyknęli chórem, tylko ja nie zdążyłam
- Dobrze, rozejść się- nakazał mój brat po czym poszedł do TWIERDZY
Cała reszta obozowiczów udała się do swoich domów. Została tylko nasza  czwórka. Spojrzeliśmy po sobie i już poczułam że będzie się działo.
- No to się nazywa niezły skład- powiedziała Malia
- Tsaa…- odpowiedziała niepewnie Camill
- Mi tam pasuje – powiedział Matt, po czym spojrzał prosto na mnie i szeroko się uśmiechnął.
Natychmiast odwróciłam wzrok żeby na niego nie spojrzeć.
- OK, to do jutra – powiedziałam i pobiegłam w stronę swojego domku
 
***
Była godzina 22. Leżałam na łóżku i zastanawiałam się jak to będzie jutro wyglądać. Nie chciałam zasnąć bo bałam się że będę miała sen dotyczący naszej  wyprawy.  Szczerze to nie chce oglądać tego co może nas jutro spotkać!
Tak  więc leżałam i  wpatrywałam się w sufit który migotał wielobarwnym światłem. Cały czas myślałam o rodzicach. Co mogą teraz czuć po utracie drugiego dziecka. Nie wiedzą co z nami się dzieje, pewnie poszukują mnie razem z policją. Szkoda że nie mogę im wysłać wiadomości o tym że ze mną wszystko jest porządku. Ponoć kodeks który tutaj panuje zabrania mówienia normalnym ludziom o tym że istnieje też świat nadprzyrodzony. Tęsknie za nimi…
Przed północą zaczęłam ziewać, a to oznaczało że już muszę koniecznie iść spać. Wtuliłam się w kołdrę i po chwili zasnęłam. Na szczęście tej nocy nic mi się nie przyśniło.


  OD AUTORKI
Kolejny rozdział i kolejny ciąg przygód Emily. Przepraszam że taki krótki ale zapewniam że następne będą dłuższe...oceniajcie,komentujcie i no co mogę więcej dodać... mam nadzieje że wam się spodoba ;)
Następny rozdział za parę dni...:* 
PS: Za parę dni święta... nie wiem jak wy ale ja się tym jaram hahah kocham ten magiczny czas świąt Bożego Narodzenia i nie umiem się doczekać ^.^


I oczywiście muzyka którą staram się dopasować do tematyki rozdziału :


1 komentarz:

  1. No i co ja ci tu mam napisać dziewczyno?!
    No po prostu świetny rozdział, że aż brak słów
    Szykuje się akcja :D

    OdpowiedzUsuń