Po dwóch godzinach jazdy dojechaliśmy na naszą ulicę. Ponieważ zbliżał się wieczór lampy uliczne oświetlały osiedle, a przez światło z nich przebijał się prószący śnieg. Autobus jechał właśnie na sam koniec ulicy, gdy w końcu udało mi się ujrzeć nasz dom. Zbudziłam chrapiącego Ethana i zaczęłam krzyczeć:
- Ethan patrz dojeżdżamy !!!!
- Co ? O rany to już ? Łał ale się nasz dom zmienił odkąd ja zniknąłem- zauważył mój brat
Poprosiliśmy kierowcę aby się tu zatrzymał. Podziękowaliśmy i zapłaciliśmy za przejazd po czym wzięliśmy bagaże i pędem polecieliśmy w stronę domu...
Nasz dom z zewnątrz cały był także ozdobiony świątecznymi lampkami tak że widać go było z daleko mimo iż znajdował się na końcu ulicy. Stanęliśmy przed drzwiami, spojrzałam na Ethana i zapytałam :
- Gotowy ?
- Jasne, pamiętaj tylko nie mów nic o...
- Tak tak wiem... ohhh ok
Wzięłam głęboki wdech i zadzwoniłam do drzwi. Po chwili usłyszałam kroki i szczekanie Marley. Nagle drzwi otwarła moja mama a ja z łzami w oczach na jej widok powiedziałam :
- Cześć mamo
Na początku nasza mama nie mogła uwierzyć i wydusiła z siebie tylko :
- O...mój... Boże ! Dzieci moje kochane dzieci !!!
Podeszła i mocno nas przytuliła. Na jej twarzy natychmiast pojawiły się łzy. Za nią stał Marley i machał ogonem. Podeszłam do niego i pogłaskałam go :
- Hej psiaku. Stęskniłam się
Marley skoczył na mnie i zaczął lizać.
- Oj dobrze dobrze już starczy ja ciebie też kocham no
Gdy wstałam z podłogi nagle zza schodów dobiegł głos mojego taty :
- Tamaro kochanie kto przyszedł ?
- Chodź zobacz bo mi nie uwierzysz !!!
Kiedy zobaczyłam mojego tatę kompletnie się rozkleiłam. Rzuciłam mu się na szyję krzycząc radośnie:
- Tatusiu !!!
- O rany Emily wróciłaś ! Ethan! Synu jak miło cię widzieć. Po tylu latach wreszcie jesteś znowu z nami!- odpowiedział radośnie
Tata przytulił Ethana i w tej chwili znowu byliśmy rodziną. Byłam taka szczęśliwa. Tata wziął nasze walizki i zaniósł do salonu, a ja szybko poleciałam zobaczyć czy mój pokój dalej istnieje. Po wejściu do środka zobaczyłam że odkąd zniknęłam mój pokój nigdy nie był aż tak czysty. Natychmiast rzuciłam się na ukochane łóżko i zaczęłam rozglądać się wokół. Wszystko było tak jak kiedyś.
Chwilę potem wróciłam na dół do salonu gdzie czekała cała rodzina. Ethan rozmawiał z tatą, mama szykowała coś dobrego, a Marley biegał wkoło. Usiadłam obok taty na kanapie wtuliłam się w niego i powiedziałam :
- Tęskniłam za tobą tato
- Ohh córeczko nawet nie wiesz jak myśmy z mamą się o was martwili. W ogóle nie przypuszczaliśmy się uda nam się Ethana odnaleźć. To było tak dawno...
- Tato już skończ- przerwał mu mój brat- cieszmy się teraz tą chwilą, a poza tym mamy święta
- Ahh no tak piękny czas
- A mamy już choinkę ozdobioną? - spytałam
- Oczywiście kochanie - odpowiedziała mi mama
- Szkoda że wam w niej nie pomogłam
-Nie szkodzi skarbie najważniejsze, że wróciliście i znowu będziemy razem
Spojrzałam znacznie na Ethana, a on na mnie i po jego minie widać było że mam nic rodzicom nie mówić. Mama przyszykowała pyszną sałatkę i wszyscy usiedliśmy w jadalni, zjedliśmy smakowitą kolację, a później oglądaliśmy film.
Przez ten czas rodzice nie spytali się ani mnie ani Ethana gdzie przez ten czas byliśmy co było dla nas dobre bo bałam się im opowiadać zmyślone historyjki które byłyby kłamstwem. Oni nie mogą się dowiedzieć że jesteśmy inni.
Około 22 zakończył się film i oboje z Ethanem udaliśmy się do swoich pokoi.
Rodzice powiedzieli że jutro ( 24 grudnia ) pojedziemy na miasto na kolację do restauracji oraz na lodowisko i zakupy aby spędzić wspólnie czas.
Gdy już byłam u siebie rozpakowałam bagaże, prezenty schowałam w mojej skrytce w szafie żeby poczekały do ranka 25 grudnia, mój nowy łuk odwiesiłam na swoje dawne miejsce, a sama udałam się do łazienki. Po gorącej kąpieli rzuciłam się na ukochane łóżko, otuliłam się kołdrą której zapach lawendy wciąż można było wyczuć i po chwili zmorzył mnie sen. Tej nocy przyśnił mi się Matt. Siedziałam właśnie z nim nad jeziorem i całowaliśmy się. Chciałabym żeby on również mógł spotkać się ze swoją rodziną w święta. To przecież jest czas miłości, dobroci i magii. Mam nadzieje że jeszcze będzie mógł normalnie pogadać z rodzicami. Szkoda mi było go, aczkolwiek wiedziałam, że w obozie tez będzie dobrze się bawił przez ten czas. W końcu po jakimś czasie całkowicie zapadłam w sen i już tylko myślałam o jutrzejszym dniu z rodziną.
OD AUTORKI
Cześ i czołem witam! WELCOME BACK! Tak, właśnie, postanowiłam wrócić do mojego starego bloga i na nowo go rozruszać. Mam nadzieje, że ktoś jeszcze jest zainteresowany moim opowiadaniem i z chęcią dalej będzie chciał je czytać. Ja za to postaram się dawać częściej rozdziały i bardziej je ubarwiać. Wiem, że pewnie nie jest to jakieś łał czy coś w tym, ale to jedna z moich pasji więc chce pisać choćby to miało być tylko dla mnie samej. Tak więc przepraszam za długą nieobecność, wyżej oto 20 rozdział dla was, a następnego spodziewajcie się niebawem :) Pozdrawiam Aleks

