niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 13

Przez cały czas nie mogłam oderwać wzroku od tych pięknych widoków które pokazywał mi Matt. Szliśmy właśnie drewnianą alejką i obserwowaliśmy świat wokół. Wszystko mieniło się tyloma kolorami że dostawałam oczopląsu. Wciąż byłam zadziwiona tym że w  Denver mogą istnieć takie magiczne miejsca.

Po przejściu aleją Matt prowadził mnie dalej. Tym razem natchnęliśmy się na cudowny skalny wodospad z którego płynęła powolnie błękitna woda. Wszędzie było widać że natura tutaj została nienaruszona. Roślinność była taka wspaniała że niektóre drzewa swoją potęgą sięgały nieba...

Na samym końcu naszego spaceru znajdowała się niespodzianka od Matta. Opowiadał mi że kiedy znalazł to miejsce chciał aby należało chociaż w połowie do niego dlatego wymyślił że zbuduje tu swoją fortece a dokładniej domek na drzewie. Przed pokazaniem go zasłonił mi oczy i poprosił żebym chwile poczekała. W końcu usłyszałam jak krzyczy do mnie:
- Możesz już otworzyć oczy!...
 I wtedy ujrzałam cudowny domek który wyglądał jak z bajki. Był dość sporych rozmiarów, oświetlały go lampy a swoim wyglądem nie przypomniał tych zwyczajnych domków które dzieci budują ze swoimi rodzicami w ogródku.


- I co ty na to ?
- O mój Boże! Przepiękny jest ten domek! Sam go zbudowałeś ?
- No pomagał mi James ale tak.. to jest jakby nasza tajna kryjówka
- Naprawdę cudo...
- Chodź pokaże ci jak wygląda w środku - powiedział i chwycił mnie za rękę
- Ok
Wewnątrz domek był jeszcze cudowniejszy niż na zewnątrz. Posiadał parter i piętro. Na parterze znajdował się mini barek w którym można zrobić pyszne koktajle i drinki,miejsce na leniuchowanie czyli hamaki, telewizor i biurko. Kiedy weszłam na górę połowę miejsca zajmowało ogromne łóżko wodne oraz konsole z grami itp.. Najbardziej moją uwagę jednak przykuła sztaluga z płótnami oraz mnóstwo farb i pędzli. Wokół rozrzucone były obrazy i muszę przyznać były naprawdę wspaniałe. Gdy Matt zobaczył że oglądam to wszystko natychmiast starał się to ukryć. Po tym co zrobił domyśliłam się czyje to były dzieła.
- Ty malujesz prawda? Te obrazy są piękne Matt! Czemu mi się nie pochwaliłeś?
- A to nic takiego czasem lubię coś naszkicować lub namalować. Wtedy czuje się taki spokojny, zainspirowany i nie myślę o rzeczach które mnie martwią. Staję się nieobecny i skupiam się tylko na tym co chce ukazać.
- Masz naprawdę talent- powiedziałam z uśmiechem i nagle zobaczyłam pewien portret który do złudzenia przypominał... mnie ! Natychmiast go podniosłam i zaczęłam oglądać a Matt mało co ze wstydu się nie spalił
- Nie patrz na to Emily to no....
- To jestem ja ! Kiedy to namalowałeś ?
- Dzień po tym jak cię poznałem, chociaż nie jest on jeszcze skończony
- Jestem w szoku wiesz... a czemu akurat mnie ?
- Ehmm.. no wiesz...
- Bo ci się podobam ?
- Skąd wiesz !!!! To znaczy nie nie nie..agghh właśnie się przed tobą zbłaźniłem 
- Oj już przestań... to słodkie z twojej strony- odpowiedział lekko chichocząc
- Tsamm..noo tak powiedzmy...- powiedział niepewnie z rumieńcem na twarzy
- Naprawdę ładnie malujesz- spojrzałam jeszcze raz na swój portret, po czym odłożyłam go i zapytałam- a teraz może coś wypijemy? Jakiś koktajl albo coś?
- Jestem za!
Zeszliśmy na dół do barku. Matt zasiadł za barem i udawał profesjonalnego barmana?
- Czego sobie śliczna panienka życzy ?
- Hmm... niech pomyśle... lemoniadę poproszę
- Już się robi
Mieliśmy niezły ubaw przygotowując te pyszności ale wyszły nam nawet dobrze. Ja dostałam od Matta zimną lemoniadę a on ode mnie otrzymał pyszny koktajl bananowo- truskawkowy. Było naprawdę świetnie.
Potem chyba z jakąś godzinę przeleżeliśmy na hamakach gadając i słuchając muzyki.
Kiedy nadszedł zachód słońca Matthew zabrał mnie z powrotem na miejsce do którego na początku przybyłam aby popatrzyć na zachód słońca i zjeść coś z pikniku.
Usiadłam koło niego na kocu i chwyciłam za pyszną kanapkę którą sam przygotował. On za ten czas brzdąkał coś na swojej gitarze, a ja nie odrywałam od niego wzroku. 
Może on mi się też podoba? Nie wiem tego... jest świetnym chłopakiem i kto wie może by nam się udało? Warto by było spróbować...
Po zjedzeniu smakowitości z pikniku Matt zaczął się rozbierać. Zdziwiona odwróciłam się aby nie patrzeć na to co on wyprawia chociaż chciałam zerknąć aby... ( oj dobra już nic głupoty gadam ). Spytałam się więc go:
- Matt co ty robisz?
- Idę popływać... chodź ze mną
Kiedy znowu się odwróciłam Matthew był z kąpielówkach i wyciągał ku mnie rękę.
- Przecież dopiero co zjedliśmy- odpowiedziałam oburzona
- Ja tam kolki nie dostane...w końcu woda to mój żywioł
- No dobra to ty idź, ja zaraz do ciebie dołączę
- Będę czekał- mrugnął do mnie i biegiem poleciał ku wodzie. Po chwili zanurkował i popłynął ku wodospadowi...
W końcu się przełamał,rozebrałam się do bokserki i majtek i sama wskoczyłam do wody...Matt natychmiast do mnie przypłynął na fali choćby jakiś surfer i przez dłuższy czas zaczęliśmy się wygłupiać w wodzie.
Gdy zaczęło robić się zimno, a słońce już zaszło wyszliśmy z wody. Matt było od razu suchy ( ahh ta magia wody ) a ja trzęsłam się z zimna.
Matthew spakował resztki po pikniku,złożył koc a bluzę którą miał na sobie podarował mi abym się nią ogrzała. Ubrałam się w swoje ciuchy, a jego bluzę zarzuciłam na plecy. Wzięłam swój łuk oraz kołczan i chwilę później byliśmy już w drodze. Kiedy pod koniec byłam już totalnie zmęczona on wziął mnie na barana i tak razem doszliśmy do mojego domku. Matthew podziękował mi za mile spędzony czas i gdy chciał już odejść ja zatrzymałam go i powiedziałam
- To ja Tobie dziękuje za wszystko co dzisiaj zrobiłeś. Dzięki Tobie oderwałam się od moich złych myśli...i wiesz, ty mi się również podobasz.
Nastąpiła pomiędzy nami niezręczna cisza którą ja przełamałam całując go. On zaskoczony odwzajemnił to. Przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować. Ta chwila była magiczna... nie uwierzyłabym że parę dni po pojawieniu się mnie w tym obozie znajdę miłość... a jednak! Okazał się nią Matthew. Chłopak ,,z wody'' <3


OD AUTORKI
Nie mam zamiaru się rozpisywać, mam tylko nadzieje że rozdział się podoba i chcecie następne ;)
Liczę na opinie w komentarzach i tak na koniec życzę wszystkim miłego dnia :)

Pewnie każdy dobrze zna tą piosenkę. Stwierdziłam że idealnie pasuje do rozdziału tak więc oto ona :





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz