niedziela, 29 marca 2015

Rozdział 15

Przez następne dni w obozie wrzało. Każdy przygotowywał się na dzień przesilenia i zaćmienia słońca, a wraz z tym czekał na atak ze strony Askara. Najwięksi wojownicy w naszym obozie ćwiczyli walkę, naukowcy i inżynierowie opracowywali jak dobrze obronić obóz, ,,ninje'' czyli obozowi szpiedzy patrolowali cały obóz, wszystkie dziewczyny szykowały pułapki i pomagały przy broniach ( laski też potrafią ) a inni po prostu zabezpieczali wszystko i pomagali gdzie się da. Mój brat wraz z jego zastępcami opracowywali plan obrony jak i ataku. Matt i James tworzyli broń i szykowali ją, Camill i Malia również pomagały we wszystkim co się dało żeby jak najbezpieczniej przeżyć ten dzień który miał nadejść już jutro ! A ja ?
Cóż całe dnie i noce przesiadywałam w laboratorium tworząc własną broń czyli zatrute strzały. Sama trucizna była już gotowa. Czekałam tylko aż bracia Stewart czyli nasi wynalazcy oddadzą mi mój łuk.
Po skończonej pracy nad strzałami udałam się do nich zapytać o łuk. Jak się okazało był gotowy. Bliźniacy wytłumaczyli mi że do mojego łuku dodali parę gadżetów i udoskonalili go aby mógł szybciej strzelać i na większą odległość. Wzmocnili też cięciwę i same ramie łuku aby było mocniejsze i wytrzymalsze. Dodali też parę innych bajerów których uczyłam się jak działają. Podziękowałam im za pomoc i w zamian obiecałam że będę ochraniać ich w walce. Chłopcy zapewnili mnie że nie trzeba i mrugnęli do siebie znacząco. To mogło znaczyć że są w pełni gotowi do walki wraz ze swoimi gadżetami i innymi sprzętami.
Po odebraniu łuku postanowiłam uzupełnić go moimi zatrutymi strzałami. Spakowałam je wszystkie do kołczanu i dodatkowo zrobiłam parę innych zmodyfikowanych strzał - 15 które wybuchają ogniem, 10 które porażają prądem i 10 które usypiają poprzez specjalistyczny gaz oraz zwykłe tradycyjne strzały w liczbie 20. Cały mój arsenał zaniosłam do swojego domku i tam spędziłam całe popołudnie szykując się na nadejście Askara. 
Wieczorem zostałam wezwana do Twierdzy gdzie stacjonował mój brat. Ethan poprosił mnie do swojego biura aby przedstawić mi plan odparcia wroga.
- Siadaj i posłuchaj - powiedział  
Ethan rozłożył przede mną ogromną mapkę obozu którą podkreślił według swoich planów. Przyjrzałam się temu a on zaczął opowiadać:
- Przy samej bramie będą stali najlepsi obrońcy i wojownicy. Wokół całego obozu rozstawione będą pułapki a gdzie nie gdzie będą też nasi szpiedzy aby informować nas o przebiegu bitwy. Przy domach i Twierdzy będą  nasi obozowicze którzy posługują się magią. Na drzewach będą łucznicy i nożownicy. Wszędzie będą stacjonować nasi inżynierowie i rzemieślnicy ze swoimi broniami i wynalazkami bojowymi. Pod ziemią ukryci będą zwiadowcy. Cała reszta osób niezdolna do walki ukryta będzie w bunkrze. Uzdrowiciele będą stacjonować w szpitalu, a ja zostanę na czele głównych wojowników.
Słuchając tak Ethana nie usłyszałam tylko jednej rzeczy :
- Wszystko ok tylko co ja będę robić ????
- A no tak...ty razem z Camill, Malią, Mattem i James zaatakujecie z powietrza. Razem z waszymi smokami będziecie przeprowadzać atak z góry. Weź ze sobą łuk i pamiętaj: Askara zostaw mnie ! Po głównym ataku udasz się przez tunel do obozowego szpitala  aby tam pomagać rannym zrozumiałe ?
- Tsaa.... jasne. Wybacz bracie ale nie bądź pewny że na pewno będę spokojnie siedzieć w szpitalu i pomagać innym nie walcząc z potworami. Tego nie obiecuje. A co do Askara... to też sobie pomaż. Stanę przy twoim boku i oboje go pokonamy !
- Wykluczone Emily nie chce cię znowu narażać na niebezpieczeństwo ! Askar będzie potężniejszy tego dnia. Zaćmienie doda mu nadludzkiej mocy którą ciężko będzie powstrzymać nie rozumiesz tego ?
- Rozumiem doskonale, dlatego też jako jedna z łuczników i to ty lepszych mam zamiar walczyć!
- Przestań Emily ! Masz robić to co ci każe !
- Nie bracie jestem już prawie dorosła! I co z tego że jestem tu zaledwie miesiąc? Wiem że dam sobie rade !
- A jak tam chcesz! Tylko pamiętaj bądź ostrożna.
- Obiecuje.
Pożegnałam się z moim bratem i postanowiłam pójść odwiedzić Matta.
Zastałam go w jego domku. Siedział właśnie przy biurku i majsterkował coś. Nie zauważył mnie więc stwierdziłam że go zaskoczę. Po cichu podeszłam do niego od tyłu i rzuciłam mu się na szyję krzycząc: A TU CIĘ MAM ! I pocałowałam go namiętnie. On z zaskoczenia aż podskoczył. Przerzucił mnie przez siebie i wylądowałam na jego kolanach. Spojrzałam na niego i oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Hej kochana co cię tu sprowadza ?
- A przyszłam odwiedzić mojego chłopaka... nie można ?
- Można można. Bardzo się cieszę że przyszłaś. Już kończę pracę zaraz pogadamy.
- A co znowu majstrujesz ? 
- A nic... taką tam bombę
- Co!!! I trzymasz to tu w domu ??? A co jak to wybuchnie?
- Spokojnie ja to stworzyłem więc wiem jak to działa.
- No dobrze ale weź to lepiej z dala ode mnie !
- Dobrze dobrze
Matthew schował swoją mini bombę do schowka i natychmiast zajął się mną. Podniósł mnie i zaczął obracać, potem pocałował i oboje spoczęliśmy na sofie.
Matt objął mnie mocno i zapytał:
- Gotowa na jutro ?
- Tak i mam nadzieje że to wszystko się wreszcie skończy ! Naprawdę!
- Wiem co czujesz. Sam mam już tego dość.
- Znasz plan ataku?
- Tak mamy atakować na smokach. 
- Nom....
Pocałowałam go a,potem postanowiliśmy spędzić resztę dnia razem.
Około 23 Matt zasnął a ja delikatnie odeszłam od niego, otuliłam go kocem,ucałowałam i udałam się do siebie. 
Od razu po wejściu do domku rzuciłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam.
Jednak sen który mnie tej nocy nawiedził nie był takim sobie snem. To był koszmar. Widziałam cały obóz w płomieniach. Gdzie nie gdzie leżały ciała martwych obozowiczów. Budynki płonęły i waliły się. Widziałam nawet siebie i resztę moich przyjaciół kiedy umieraliśmy. Chciałam płakać. Próbowałam wyrwać się z tego, obudzić się. Nie byłam w stanie uwierzyć że to wszystko może się stać! Na koniec tego koszmaru usłyszałam tylko przeraźliwy śmiech. Podły, okrutny śmiech który wydawał Askar. Śmiał się z nas i szydził...
W końcu udało mi się obudzić. Krzyczałam i byłam zlana potem. Spojrzałam na zegar:2:30.
Potem przez dłuższy czas nie potrafiłam zasnąć. Nie chciałam aby znowu przyśniła mi się zagłada naszego obozu. To musiała być pomyłka!. To się na pewno nie zdarzy!. Nasz obóz ocaleje,a Askar poniesie surową karę ! W końcu...dobro wygrywa prawda ? 


OD AUTORKI
Tak tak wiem... miałam się bardziej przyłożyć do mojego bloga ale od dłuższego czasu mam za dużo rzeczy na głowie i czasami umyka mi żeby dodać rozdział o odpowiedniej dacie. Wybaczcie mi tą obojętność wobec mojego opowiadania, obiecuje że postaram się teraz większą uwagę do niego przykładać i na pewno go w najbliższym czasie nie zawieszę. Chociaż dobrze by było jakbym otrzymywała jakieś oznaki że go czytacie... np: komentarze ;) Pozdrawiam i życzę miłego czytania.

I jak to zawsze bywa na koniec... muzyka do rozdziału. Tym razem wybrałam piosenkę Arshada którą stworzył do filmu Igrzyska Śmierci. Strasznie mi się podoba, a wam ? Sami oceńcie :





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz