Zarzuciłam na ramię łuk i kołczan wraz z specjalnymi strzałami, umyłam twarz, związałam włosy i bez śniadania wyleciałam jak błyskawica z domu. Zauważyłam że obozowicze są już gotowi do walki. Poszłam więc poszukać moich przyjaciół. Spotkałam ich niedaleko bramy. Czekali właśnie na mnie.
Przywitałam się z nimi po czym wezwaliśmy nasze smoki. Ruby przyleciał jako pierwszy i na powitanie przewrócił mnie radując się na mój widok.
- Cześć kochany wiem ja też tęskniłam ale nie pora na zabawę mamy misję do wykonania.
Dosiedliśmy nasze smoki i przygotowaliśmy się do odlotu. Przez wylotem przybiegł do nas mój brat. Ubrany był w nowoczesną zbroję, a w ręku trzymał potężny miecz. Do pasa przypięty miał sztylet oraz niewielki pistolet. Był gotowy położyć kres tyrani Askara. Podszedł bliżej mnie i Rubiego i powiedział:
- Uważaj na siebie mała
- Spokojnie Ethan. Dam radę. Ty też bądź ostrożny.
- O mnie się nie martw. Znasz plan ?
- Owszem.
- Dobrze. Tak więc powodzenia
Spojrzał na Malię która pomimo odkąd ją poznałam była jedną z najtwardszych obozowiczek teraz była przerażona. Uśmiechnął się do niej po czym odszedł do własnej bazy gdzie patrolował na wroga, a my wznieśliśmy się w powietrze. Przelecieliśmy nad obozem i w tym właśnie momencie ujrzałam armię Askara zmierzającą w stronę wzgórza gdzie był obóz. Widziałam tam olbrzymy, cyklopy,demony,3-metrowe węże, kościotrupy,lwy,wilki,potwory z samego piekła. Wszyscy byli potężni i niezbyt mile nastawieni. Na ich czele jechał na mrocznym rydwanie sam Askar w eskorcie dwóch strasznych szkieletowych wojowników. Wokół nich rozciągał się mrok.Na jego widok poczułam obrzydzenie. Miałam tylko nadzieje że zgnije w piekle, a koszmar minionej nocy nie będzie prawdziwy.
Przygotowaliśmy nasze bronię i wróciliśmy do obozu aby powiadomić resztę że zaraz wróg nadejdzie.
Chwilę potem Askar i jego armia znaleźli się tuż przed naszym obozem.
Askar wysiadł z rydwanu i podszedł bliżej. Stanął na wprost mojego brata i ryknął:
- Widzę że się przygotowaliście ! Mam dla was pewien układ! Jeżeli się poddacie dobrowolnie i oddacie mi pokłon, nie zaatakuje waszego nędznego obozu.
- Nigdy Askarze! Chyba że po moim trupie - odwarknął mu Ethan
- Cóż w takim razie..... ATAK !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
I w tym momencie rozegrała się wielka walka. Cała mroczna armia ruszyła ku bramom naszego obozu kiedy wybuchł wielki strumień ognia. Zginęło parę potworów lecz to dużo nie dało. Wszyscy obozowicze zaatakowali. Starły się miecze z kłami, topory z pazurami i naprawdę rozpoczęło się piekło.
Ja wraz z przyjaciółmi ruszyliśmy ku olbrzymom i cyklopom.
Naszego smoki zionęły ogniem ku nim a ja zabijałam ich jeden po drugim. Camill rzucała swoimi sztyletami, Malia używała do walki magii, Matt dzięki posługiwaniu się żywiołem wody zmiótł ich ku dolinie a James zabijał dzięki bombą wykonanym przez Matta. Sam też strzelał z łuku co dodatkowo pomagało. Każdy zabity potwór przemieniał się w pył. Udało nam się zabić 10 olbrzymów i 20 cyklopów lecz pojawiały się nowe. W pewnym momencie Matt zagapił się i olbrzym rzucił głazem z jego stronę. Niestety nie udało mu się ominąć przeszkody. Głaz trafił w jego smoka i Matthew spadł z niego lecąc ku ziemi. Natychmiast poleciałam mu z pomocą. W ostatnim momencie chwyciłam go za rękę i wrzuciłam na grzbiet Rubiego. Smok Matta upadł na kamienisko i nie przeżył. Matt momentalnie załamał się. Patrzył właśnie jak umiera jego zwierzęcy kompan i nie mógł nic z tym zrobić. Próbowałam go pocieszyć jednak on wciąż nie mógł uwierzyć że jego smok zginął. Wkurzony na maksa zebrał wodę z całej okolicy i spowodował tsunami które zmiotło większość potworów z powierzchni ziemi.
Poprosiłam go żeby przejął prowadzenie smoka, a sama stanęłam na grzbiecie Rubiego, napięłam łuk i zaczęłam strzelać strzałami porażającymi prądem. Poraziłam parę cyklopów które momentalnie zamieniły się w pył. Przez dłuższy czas wygrywaliśmy gdy szkieletowi wojownicy zaczęli w nas strzelać z kusz i łuków. Postanowiliśmy ukryć się na jakiś czas i po chwili ponownie zaatakować. W tym momencie olbrzymy uruchomiły katapulty. Zaczęli miotać w obóz jak i w nas płonącymi kulami. Pech chciał iż jedna z tych kul trafiła mnie i Rubiego. Ruby zakręcił się w powietrzu, a ja niestety nie zdążyłam się utrzymać. Zaczęłam spadać ku ziemi.Pamiętam że słyszałam tylko krzyk Matta : EMILY NIE!!!!!!!! i potem tak jakby urwał mi się film...
Ocknęłam się z wielkim bólem w lewej nodze. Chyba złamałam kość. Mój łuk leżał koło mnie lecz był nadłamany. Spróbowałam się podnieść i odnaleźć się w danej sytuacji. Byłam pośrodku lasu i nie wiedziałam co mam dalej począć. Ruby i Matt zniknęli, tak samo jak reszta. Gapiłam się w niebo szukając kogokolwiek z nich. Krzyczałam na cały głos, by wezwać pomoc, lecz to wszystko poszło na marne.Ułożyłam się więc na polanie i zaczęłam głęboko oddychać próbując przy tym uleczyć nogę. Koniec końców kość zrosła się lecz ból i kuśtykanie pozostało. Mimo to dopisało mi szczęście bo potrafiłam się w miarę poruszać. Znalazłam pewien rzadki gatunek rośliny leczniczej i owinęłam sobie nogę jego liśćmi. Zawiązałam je dzięki sznurkowi z bransoletki i po dokładnym rozglądnięciu się udałam się na północ bo wydawało mi się że tam znajduję obóz który właśnie toczy walkę a ja jestem tu !!!!
Po drodze wpadłam na pewien pomysł. Może nie ma już przy mnie Rubiego ale skoro potrafię zmieniać się w pewne zwierzęta to może one mi pomogą ?
Ponieważ to są Stany Zjednoczone to gepardem nie będę bo żadne gepardy inne mi nie pomogą skoro mieszkają gdzieś w Afryce czy Amazonii czy w innej dżungli. Sokoły też tu często nie witają. Ostatnią opcją pozostał wilk. Przemieniłam się w niego, stanęłam na wzgórzu i zawyłam najgłośniej jak się dało prosząc wszystkie wilki z okolicy aby pomogły mi ocalić obóz. Nagle z wszystkich stron świata zbiegło się chyba ze 100 albo i więcej wilków !!!
Przed szereg wyszedł największy z nich i przekazał mi że jako alfa i najstarszy w stadzie pomoże mi pokonać Askara bo jak to stwierdził : nienawidzi drania!
Tak więc całą watahą popędziliśmy w stronę mojego obozu który jak się okazało był w poważnych tarapatach. Stanęłam tuż przed rozgrywającą się bitwą i na cały głos zawyłam. Wilki rzuciły się do ataku a ja pognałam za nimi w poszukiwaniu mojego brata. Znalazłam go niedaleko bramy kiedy walczył z 5 szkieletami. Jako wilk podbiegłam do nich i każde pogryzłam tak że kościotrupy się rozpadły. Ethan leżał na ziemi i ocierał się ze krwi, spojrzał na mnie i spytał :
- Emily ?? To ty ? Czemu nie jesteś z resztą na smokach?
Przemieniłam się z powrotem w człowieka i powiedziałam do niego :
- Później ci wytłumaczę. Poprosiłam wilki żeby nam pomogły. Zajmą armię Askara a my za ten czas go zabijemy. Chodź ze mną !
Zakradliśmy się do rydwanu Askara licząc na to że on tam będzie. Niestety gdzieś zniknął. Szukaliśmy go po obozie zabijając po drodze potwory ale on po prostu wyparował. Zmierzaliśmy właśnie ku reszcie obozowiczów aby pomóc im w obronie gdy nagle przed nami pojawił się sam Askar. Był 2 razy większy i potężniejszy niż ostatni raz go widziałam. Stanęliśmy ramie w ramię w Ethanem gotowi go pokonać kiedy Askar spojrzał w niebo i w tym właśnie momencie nastąpiło zaćmienie słońca.
Askar spojrzał na nas czerwonymi płonącymi oczami i z grzmiącym głosem powiedział:
- AHHH JAK MIŁO BĘDZIE WIDZIEĆ JAK GINIE TEN OBÓZ I WY NIEDOSZLI HEROSI !!!
Chciałam posłać zatrutą strzałę w jego stronę ale on wystrzelił świetlny promień w moja stronę i odleciałam na parę metrów w tył. Kiedy się podniosłam widziałam jak Ethan walczy na miecze z nim i cóż przegrywa. W pewnym momencie Askar przelał złą moc w swoją broń i jednym uderzeniem połamał na pół miecz mojego brata. Roztrzaskał się na kawałki a Ethan upadł na ziemię. Gdy wstał zaczął dalej walczyć z Askarem tym razem za pomocą sztyletu. Niestety sztylet również został zniszczony. Askar dzięki swojej magii miotał Ethanem we wszystkie strony i rzucał nim o drzewa. Biedak z ledwością oddychał. Chciałam mu móc jakoś pomóc lecz niestety mój łuk również uległ zniszczeniu przy uderzeniu... Byłam bezradna. Patrzyłam na tą scenę z przerażeniem. Ethanowi został tylko pistolet. Resztkami sił podniósł się i kiedy Askar podszedł do mnie wycelował pistoletem w jego stronę. Wystrzelił kulę która z zawrotną prędkością popędziła i gdy miała już zabić Askara on swoją magią zatrzymał pocisk i odwrócił jego bieg. Puścił go i kula trafiła w nogę mojego brata. Zawył z bólu i upadł mocno krwawiąc, a ja ze wściekłością i łzami w oczach rzuciłam się na Askara !!! Chwyciłam moje zatrute strzały które jako jedyne ocalały, schowałam je pod kurtkę za pas i wskoczyłam mu na plecy. Zaczął mną miotać, a ja cały czas próbowałam go zabić. Udało mi się zranić mu jego oko po którym i tak biegła blizna. Askar warknął i odrzucił mnie za siebie. Upadłam twardą na ziemię i poczułam ból w kręgosłupie. Gdy chciałam się podnieść Askar chwycił mnie za gardło, uniósł wysoko i zaczął dusić. Czułam jak tracę dech. On za to śmiał się szyderczo, a z jego oka ciekła krew. Spojrzałam w jego piekielne oczy i wtedy zrobiłam ostateczny krok. Wyciągnęłam zza pasa strzałę z trucizną i wbiłam ją prosto w serce Askara. Trucizna natychmiast przedostała się do jego organizmu. Wypuścił mnie ze śmiercionośnego uścisku i zawył z bólu. Resztkami sił wydusił z siebie :
- Jak.. jak ... nie...ty nie możesz... mnie pokonać ... NIEEEE !!!!!!!!!
I rozpadł się w pył. Ja za to zaczęłam się krztusić, ale byłam szczęśliwa bo udało mi się go zgładzić ! Raz na zawsze! Zebrałam resztki swojego łuku i strzały które zostały i popędziłam do mojego brata. Był nieprzytomny, a wokół niego było pełno krwi. Przemieniłam się więc w geparda, ułożyłam go na moim grzebiecie i pędem pobiegłam do szpitala obozowego. On nie może umrzeć! To się nie może tak skończyć. !!!! Sen się nie spełnił bo Askar został pokonany, ale Ethan nie może... on nie może !!!!
Biegłam wciąż ku szpitalowi z nadzieją że uda mi się go uratować. Nie pozwolę żeby umarł !!! Nie wtedy kiedy może nam się udać wygrać !
Od autorki
Kolejny rozdział zawitał a wraz z nim nowe pomysły na dalszy ciąg opowiadania. Nie mam zamiaru się tu rozpisywać bo to nie o to w tym chodzi. Serdecznie zapraszam do czytania i będę usatysfakcjonowana jeżeli zostawicie jakiś ślad po sobie np : komentarze i opinie na temat mojego bloga. :) A no i zapomniałabym... Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych chciałabym wam życzyć:
Gdy nadejdzie Wielkanocny poranek
Niech spełnią się życzenia tęczowych pisanek...
Mazurków kajmakowych, bazi srebrzystych,
Bogatego zająca i kurczaczków puszystych.
Świątecznego nastroju, biesiady obfitej,
Lukrowego baranka, a w dyngusa - głowy wodą zmytej!
Niech spełnią się życzenia tęczowych pisanek...
Mazurków kajmakowych, bazi srebrzystych,
Bogatego zająca i kurczaczków puszystych.
Świątecznego nastroju, biesiady obfitej,
Lukrowego baranka, a w dyngusa - głowy wodą zmytej!
I na zakończenie też oczywiście nic innego jak muzyczka ;D


.gif)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz