Podsumowując przez 3 miesiące ostro pracowaliśmy. Ja sama zajęłam się wraz z bliźniakami Stewart moim nowym łukiem. Wspólnie z nimi udało mi się stworzyć nowy lepszy łuk i kołczan ze strzałami który okazał się rewelacyjny. Dzień w dzień spotykałam się z obozowiczami na polu treningowym i doskonaliłam swoje umiejętności. Ogółem mówiąc przez cały czas wszyscy mieli ręce pełne roboty. Aczkolwiek przez ten czas także dużo dni świętowaliśmy i dobrze się bawiliśmy.
4 listopada odbył się u nas ,, Obozowy Dzień Dziękczynienia'', podczas którego nasi przyjaciele kucharze upiekli pysznego indyka i zrobili wielką ucztę. Wieczorem odpaliliśmy ogromne ognisko i cały wieczór ( i noc) balowaliśmy i śpiewaliśmy przeróżne piosenki. Wielu obozowiczów ujawniło swój muzyczny talent w tym Matt który był naszym gitarzystą przy ognisku.
Wcześniej też pod koniec października odbyło się Halloween i cóż impreza z tej okazji w naszym obozie była ,,zabójczo'' rewelacyjna. Każdy z nas przebrał się za jakiegoś stwora. Ja przebrałam się dość oryginalnie bo oblałam się sztuczną krwią i ubrałam czerwone soczewki. Roztrzepałam włosy i wyglądałam prosto ale efektownie.
Camill przebrała się za mrocznego anioła, Malia za kościotrupa, James za mrocznego wampira ( pasował idealnie do Camill), Matt za przystojnego zombie, a mój brat był wilkołakiem. Nie do końca mu to wyszło ale i tak zabawa była świetna. Obozowicze chodzili od domku do domku innego obozowicza i robili sobie niezłe kawały ( przez przypadek podpalił się jeden domek ale nic wielkiego się nie stało). Rozdawaliśmy sobie nawzajem cukierki i inne słodkości a w nocy urządziliśmy imprezę i nasz obóz zamienił się w scenerię rodem z najgorszego horroru. Obozowicze artyści tak idealnie zaplanowali wszystko że albo byliśmy na cmentarzu albo w mrocznym lesie. Naprawdę było niesamowicie... Po imprezie poszłam z Matthew do jego domku na drzewie i do rana oglądaliśmy horrory i popijaliśmy krwiste drinki. Ahhh co to był za dzień...
W obozie byłam już ponad 4 miesiące i to miejsce stało się moim drugim domem. Mam tu tylu wspaniałych przyjaciół, chłopaka, brata za którym mocno tęskniłam i odnalazłam swoje własne ja dzięki temu miejscu. Kiedy nastał pokój w naszym świecie nadprzyrodzonym moje życie było wspaniałe.
Gdy nadszedł grudzień i spadł śnieg każdy obozowicz nie mógł doczekać się świąt. Z opowiadań Malii dowiedziałam się że tego dnia w naszym obozie czuć magię ( dosłownie). I wtedy wpadłam na pewien pomysł. Pomyślałam czy by może w te świąteczny dni nie odwiedzić naszych rodzin i nie wrócić na trochę do normalnego życia. Udałam się więc z tą myślą następnego dnia do mojego brata do Twierdzy. Miał właśnie spotkanie z zastępcami toteż usiadłam pod jego pokojem i poczekałam. Gdy spotkanie się zakończyło spotkałam się z Ethanem i postanowiłam powiedzieć mu o tym pomyśle.
- Co cie tu sprowadza Emily ? Powinnaś być w szpitalu właśnie i opiekować się chorymi.
- Tak wiem ale posłuchaj muszę ci coś powiedzieć...
- Ok no to słucham...
Usiedliśmy naprzeciw siebie a ja po chwili niezręcznej ciszy zaczęłam przemówienie:
- Bo wiesz że mamy grudzień i za tydzień są święta prawda ?
- NO tak i co w związku z tym ?
- Cóż pomyślałam sobie czy by nie można było no wiesz... czy każdy obozowicz nie mógłby wtedy tego dnia spędzić z rodziną w domu. Żeby móc chociaż na chwile wrócić...
- Wykluczone - przerwał mi stanowczo Ethan
- Ale dlaczego ?
- Emily rozumiem że tęsknisz za rodzicami i że w święta chciałabyś ich zobaczyć ale to niemożliwe. Gdyby każdy z nas wrócił do normalnego życia mógłby się wygadać komuś i byłby wielki problem...
- No tak ale przecież można by było zawrzeć jakieś przymierze albo regułę lub zasadę że będzie można wrócić chociaż na czas świąt do rodziny. Spotkać się z nimi ale nie mówić im niczego na temat obozu i samego siebie. To że jesteśmy inni nie znaczy że nasze rodziny muszą odchodzić od zmysłów !!!
- Emily...
- No co no ?! Ethan błagam cię no ! Na pewno każdy tęskni za rodziną. A ty ? Nie tęsknisz za mamą i tatą ? Nie obchodzi cię ich los ?
- Tak obchodzi bo kocham ich ale oni tego nie zrozumieją. A poza tym i tak po świętach musimy tu wrócić !
- Wiesz co.... ehh... już nie ważne. Nie mogę uwierzyć po prostu że jesteś taki płytki. Bracie ty tego nie umiesz zrozumieć no !!! My jesteśmy nastolatkami i na pewno każdy z nas pragnie znowu zobaczyć swoich rodziców!
- Siostra proszę nie bądź zła ja po prostu...
- Tak tak wiem dbasz o nasze dobro i o dobro obozu... trudno przynajmniej próbowałam...
Wyszłam z pokoju Ethana i zatrzasnęłam za sobą drzwi ze wściekłością. Szybko pobiegłam do siebie i rzuciłam się na łóżko z płaczem. Może ja już nigdy nie zobaczę rodziców ? Czy zostanę tu do końca życia ? Nie tak nie może być !!! Przespałam się z tą myślą i trochę się uspokoiłam, a kiedy się obudziłam postanowiłam działać wbrew rozkazowi mojego brata. Ułożyłam dużą listę i opisałam w niej ten problem. Wzięłam ja ze sobą i udałam się do każdego obozowicza żeby mu to przedstawić i dzięki temu zebrać od każdego podpis. Może dzięki przewadze liczebnej to się uda? Cóż zawsze warto spróbować...
Tak więc przez 3 godziny chodziłam od domku do domku i zaczepiałam każdego obozowicza pokazując mu listę i opowiadając mój plan. Gdy wróciłam do siebie i przestudiowałam to okazało się że na ponad 100 osób 90 było za a reszta przeciw. Wśród tych sprzeciwiających się była Malia która twierdziła jak mój brat ( w końcu też jest dowódcą ) i parę innych osób w tym mój ukochany Matt co lekko mnie zdziwiło ponieważ nie wiedziałam dlaczego Matt nie chce zobaczyć swoich rodziców. Po obiedzie spotkałam się z nim w naszym miejscu wspólnym miejscu, w domku na drzewie. Leżeliśmy razem w hamaku i przytulaliśmy się nie mówiąc ani słowa, gdy w końcu ja przerwałam ciszę:
- Dlaczego nie zgodziłeś się na mój pomysł żeby w święta wrócić do domu ?
- Ty tego nie zrozumiesz...
- Oj weź przestań. Jeżeli coś się dzieje to mi powiedz !
- Emily ja...no to nie jest temat żeby o tym gadać
- Nie dam ci spokoju dopóki mi nie powiesz- zaczęłam go łaskotać i wkurzać aż nie wytrzymał i krzyknął :
- Moi rodzice się rozwiedli !!!
- O rany, Matt ja nie wiedziałam...
- No właśnie dlatego nie chce wracać i spędzać świąt albo z mamą albo z tatą. Oni nawet gdy spotkają się przypadkiem ciągle się kłócą i po prostu te święta byłyby kolejną porażką. Dlatego wole zostać w obozie.
- Ok rozumiem. Skoro tak to już nie pytam...
Zakończyłam ten temat i zaczęłam go całować.
Spędziliśmy resztę czasu razem dobrze się bawiąc dopóki Matt nie został wezwany żeby pomóc w zbrojowni. Pożegnałam się z nim i postanowiłam podesłać listę z podpisami do Twierdzy aby jeszcze raz spróbować przekonać mojego brata do tego żeby spotkać się z rodzicami.
***
Wieczorem około 20 gdy siedziałam u siebie i czytałam książkę ktoś zapukał do drzwi. Kiedy podeszłam i otwarłam je ujrzałam mojego brata.
- Hej możemy pogadać ?
- Wiesz nie mam zbytnio ochoty z tobą gadać no ale wchodź
Zaprosiłam go do środka. Usiadł na fotelu a ja na łóżku i od razu przeszedł do rozmowy.
- Wiem że jesteś na mnie zła za tą kłótnie dzisiejszą na temat twojego pomysłu.
- I przyszedłeś tu żeby mnie przeprosić za to ?
- Nie do końca...
- Ethan ?
- No więc, zwołałem zebranie i przedyskutowałem to z najlepszymi z naszego obozu oraz zastępcami i po długiej naradzie doszliśmy do wniosku że....
- Tak ?
- Każdy kto będzie chciał będzie mógł na czas świąt wrócić do domu i spotkać się z rodziną
- Żartujesz ?!- powiedziałam z niedowierzaniem
- Nie siostra. Nareszcie zobaczysz rodziców - odpowiedział mi z uśmiechem
- O mój boże dziękuje ci, dziękuje !!!- krzyknęłam radośnie i podbiegłam do niego i mocno utuliłam
Byłam tak zachwycona tą wiadomością że nawet chciało mi się płakać
- Ale dlaczego zmieniłeś zdanie? - spytałam po uspokojeni swojej radości
- Cóż nie wiem. Może przekonała mnie ta twoja lista którą ułożyłaś i tyle podpisów na tak. Zresztą po dłuższym czasie namysłu stwierdziłem że to nam się należy
- Jesteś wspaniały- powiedziałam do niego i ponownie go przytuliłam
- Oj dobra koniec tych czułości. Chodź trzeba to przekazać reszcie.
Ethan zwołał wszystkich na główny plac i powiedział mi o tym iż wyraził zgodę na mój pomysł dotyczący powrotu na święta aczkolwiek zagroził też iż ten kto chociaż przez przypadek wygada się komuś na temat obozu lub nas samych zostanie albo zamknięty a naszym obozowym wiezieniu albo w najgorszej opcji zostanie stąd wyrzucony.
Cóż tego mi Ethan nie powiedział ale raczej wątpię żeby ktokolwiek ośmielił się zdradzić nasza tajemnicę. Po spotkaniu wszyscy rozeszli się do siebie a Ethan podszedł na koniec do mnie i powiedział :
- Szczerze ja też się cieszę że zobaczę rodziców- wyznał mi
- Hah wiedziałam że za nimi tęsknisz. Wygrałam !!
- Oj już dobra nie jaraj się tym tak tylko pomyśl co im kupimy pod choinkę
- Nie martw się coś zaplanuje - odpowiedziałam mu
Pożegnałam się z bratem i wróciłam w podskokach radości do swojego domku. Nie mogłam się doczekać tego że znowu zobaczę moich rodziców !
OD AUTORKI
Kurde tak teraz sobie myślę że to już 18 rozdział :D Nie jest jeszcze tak źle zważywszy na to że bloga zaczęłam pisać jakieś parę miesięcy temu. Owszem nie jest on jakiś niesamowity i nie jest też zbyt popularny ale i tak cieszę się z tego że go prowadzę. Mam ogromną nadzieje że jeszcze wiele osób go pozna i spodoba się im moje opowiadanie. To by dla mnie wiele znaczyło. A jak na razie nie mam zamiaru z nim kończyć i zachęcam do czytania kolejnych rozdziałów. Ze względu że w tym tygodniu będę mieć ważne egzaminy nie będzie na razie nowego rozdziału, ale obiecuje że za niedługo znowu się pojawią ;) To tyle z moje strony :)
Muzyczka na koniec musi być, nie ma to tamto ;P Dziś coś wesołego:





.gif)