Tego dnia obudził mnie Marley który wparował do mojego pokoju i zaczął hałasować na cały dom. Wskoczył mi na łóżko i dosłownie zrzucił mnie z niego. Jak się ocknęłam on siedział obok mnie i tylko machał radośnie ogonem.
- No hej piesku. Dzięki za pobudkę
Marley szczeknął po czym pobiegł w stronę pokoju Ethana, aby i jemu zrobić pobudkę. Ja za to wyjęłam jakieś ciepłe ubrania z szafy i udałam się do łazienki. Po porannym odświeżeniu się rozpakowałam trochę swoich rzeczy z walizki i udałam się na dół na śniadanie. W jadalni zastałam już rodziców którzy zajadali się tostami i jajecznicą. Mama gdy mnie ujrzała szeroko się uśmiechnęła i zapytała :
- Wyspałaś się?
- Oczywiście... bardzo mi brakowało tego łóżka
Mama zaśmiała się i podeszła do kuchenki aby podać mi śniadanie. Przysiadłam się obok taty i zaczęłam jeść tosty gdy on zapytał :
- Emily nie pytałem się ciebie i Ethana o to wczoraj ale muszę zapytać teraz
,, O nie '' pomyślałam
- Gdzie wyście się podziewali przez ten czas?
- No wiesz tato byliśmy w różnych miejscach, ale nie potrafię ci tego wytłumaczyć
- Rozumiem, ale wiesz taki długi czas ? Co w ogóle robiliście ?
- A takie tam... nic wielkiego to nie ważne
Naszą niezręczną rozmowę przerwał mój brat który wparował do jadalni razem z Marleyem
- Ahhh.. co za świetny dzień. Ale się dzisiaj wyspałem. O tosty !
- Siadaj kochanie- powiedziała mama po czym dodała - Emily jak skończysz jeść to daj Marleyowi karmę
- Dobrze mamo
Po porannym śniadaniu wszyscy wybraliśmy się na miasto.Tam zrobiliśmy najpotrzebniejsze zakupy i udaliśmy się do naszej ulubionej kawiarni. Zamówiliśmy każdy po gorącej czekoladzie i świątecznym serniku. Później udaliśmy się z rodzicami na lodowisko. Było naprawdę świetnie. Ja cały czas goniłam Ethana i próbowałam różnych sztuczek na lodzie a nasi rodzice próbowali się nie wywrócić. Cały czas chciało mi się z nich śmiać ale byłam taka szczęśliwa że znowu ich widzę radosnych. Gdy już każdemu zrobiło się zimno i zaczęły nas boleć tyłki od upadków udaliśmy się na obiad do domu. Postanowiłam pomóc mamie w przygotowaniu go i razem przyrządzić pyszne spaghetti. Wszyscy ze smakiem je skonsumowaliśmy, a po obiedzie rozeszliśmy się na odpoczynek. Ja postanowiłam tą chwilę czasu wykorzystać na rysowanie. Na początku postanowiłam narysować jakiś krajobraz, ale zdecydowałam się zrobić prezent dla Matta i naszkicowałam jego oraz Feniksa. Matt pewnie dalej ubolewa po jego stracie dlatego też stwierdziłam że to będzie idealna pamiątką po nim. Po 2 godzinach dokładnego rysowania detali zaczęłam go wypełniać kolorami. Nie skończyłam, bo rodzice postanowili zabrać nas na rodzinny spacer. Odłożyłam więc moje dzieło, ubrałam się w kurtkę zimową, dżinsy, buty, szalik i czapkę i dołączyłam do nich. Wzięłam ze sobą mój stary aparat, aby móc uwiecznić ten spacer. Szliśmy laskiem niedaleko naszego osiedla i rozmawialiśmy na różne tematy. Rodzice wciąż starali się z nas wydusić prawdę na temat naszego zniknięcia ale nie dopuściliśmy do tego. Gdyby dowiedzieli się kim jesteśmy już nigdy nie byliby normalni wobec nas. Ethan pod koniec spaceru zaczął razem z moim tatą rzucać we mnie i mamę kulkami śniegu a Marley starał się je łapać. Było przy tym mnóstwo frajdy, aczkolwiek wszyscy byliśmy później mokrzy i przemarznięci więc szybko wróciliśmy do domu...
***
Po przebraniu się w suche ciuchy i posiedzeniu przy kominku mama i tata zabrali nas do restauracji na świąteczną kolację. Ubraliśmy się wszyscy bardziej elegancko co mi niezbyt pasowało, ale zdecydowałam się wytrzymać to dla rodziców i ubrałam się w czerwoną sukienkę, czarną marynarkę i czarne półbuty. Sukienka je zasłaniała więc nikt nie widział mojego oryginalnego ubioru. Zarzuciłam na siebie płaszcz, włosy spięłam w kok, zrobiłam lekki makijaż, ubrałam łańcuszek od Matta i udałam się do samochodu. Mama miała na sobie piękną granatową suknię ( która idealnie do niej pasuje) niebieskie szpilki i kremowy płaszcz, a tata i Ethan ubrali się równie elegancko bo w marynarki i eleganckie spodnie chociaż i tak rozbawił mnie widok Ethana- marynarka, spodnie uprasowane w kant, a do tego sportowe buty, zresztą ja nie wyglądałam lepiej. Wsiedliśmy wszyscy do auta i udaliśmy się do naszej ulubionej restauracji. Rodzice zamówili sobie razem kurczaka w warzywach, Ethan wybrał sobie jakąś włoską potrawkę, a ja zamówiłam sobie łososia z ryżem i warzywami. Do tego kelner podał nam tradycyjny świąteczny napój eggnog. Przez cały pobyt tam w radiu puszczano świąteczne piosenki, a atmosfera była bardzo przyjemna. Kolacja ta była tak dobra, że czułam jakby mój brzuch urósł dwukrotnie. Byłam tak najedzona że nie umiałam się ruszyć. W naszym obozie dbano o dobrą dietę dlatego tam nie jadłam tak wiele jak teraz. Masakra przez te święta to mi chyba z 5 kilo przybędzie.
Gdy wróciliśmy do domu był już wieczór. Zrzuciłam z siebie tą wkurzającą sukienkę i ubrałam się w t-shirt i spodnie od piżamki. Przysiadłam się znowu do obrazu dla Matta i pracowałam nad nim do 23. Wciąż jeszcze nie udało mi się go dokończyć ale większość miałam już zrobione. Przed snem udałam się jeszcze raz na dół aby zobaczyć choinkę i sprawdzić czy wszystko jest gotowe na przyjście ,,mikołaja''. Ciastka i mleko zostawiłam na stoliku, a skarpetki na mini prezenty przywiesiłam nad kominkiem. Nie mogłam się już doczekać aż moi rodzice zobaczą co im kupiłam... Po cichu wróciłam do siebie i odczekałam do północy a chwilę później zaniosłam prezenty pod choinkę. Tam ku mojemu zdziwieniu zastałam Ethana który również kładł prezenty. Postarałam się uważać i być tak cicho żeby mnie nie zauważył. Ukryłam się za schodami i odczekałam aż sobie pójdzie aby móc podejrzeć co on takiego ciekawego tam dał. Gdy Ethana już nie było na palcach podeszłam do choinki i gdy chciałam zajrzeć do prezentów usłyszałam kroki rodziców. W panice dzięki swoim zdolnościom zatrzymałam na chwilę czas i najszybciej jak się dało uciekłam do swojego pokoju ( jak ninja). Po chwili moja magia przestała działać i wszystko wróciło do normy. Rodzice krzątali się wokół choinki i układali prezenty, a ja ich podsłuchiwałam. Kiedy skończyli i zaczęli iść w stronę sypialni ja momentalnie wskoczyłam do łóżka i zaczęłam udawać że śpię. Chociaż tak naprawdę po paru minutach zasnęłam i już nie mogłam doczekać się jutra....
OD AUTORKI
Kolejny rozdział już do was leci. Jak tylko wróciłam z szkoły usiadłam do kompa, aby dokończyć ten rozdział by był gotowy do publikacji. Wiem, wiem rewelacji nie ma, ale ciągle nad tym pracuje. Następne rozdziały będą lepsze uwierzcie mi, a na razie zapraszam do czytania :) Aleks
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz