Znajdowałam się właśnie w naszym lesie gdy stało się coś dziwnego. Poczułam dziwny ból, upadłam i straciłam przytomność... wtedy sen się urwał a później pojawiła się jego dalsza część. Leżałam na ogromnym stole chirurgicznym a wokół mnie było czyste i białe pomieszczenie. Nade mną stała grupka podejrzanych ludzi którzy szeptali pomiędzy sobą. Mało co rozumiałam z ich mowy ale udało mi się wychwycić to zdanie:,, Nie możemy rezygnować z badań. On a jest naszym cennym nabytkiem i dzięki niej dowiemy się do się dzieje w tym świecie...'' Chwile potem ponownie odpłynęłam...
Momentalnie gdy ten sen się skończył obudziłam się z wrzaskiem, na szczęście nikogo tym krzykiem nie obudziłam. Była roztrzęsiona bo nie mogłam uwierzyć że to może się zdarzyć. Postanowiłam więc o tym zapomnieć i resztę nocy spędziłam leżąc i wpatrując się w sufit który dzięki swoim panelom świetlnym mienił się pięknymi barwami i przypominał galaktykę...
Kiedy nastał nowy dzień i słońce przebudziło mnie z bezsennej nocy szybko ubrałam się, zjadłam coś na dobry start i ogarnęłam ogółem całą siebie. Najpierw pobiegłam odwiedzić dziewczyny- Malie i Camill. Spotkałam je właśnie niedaleko pola treningowego. Szły właśnie w stronę obozowej stołówki...
- Dziewczyny poczekajcie- zawołałam za nimi biegnąc wciąż do nich
- Emily !!!!- krzyknęły oboje radośnie
Gdy je dogoniłam mocno mnie przytuliły i Malia zapytała :
- Już wróciliście ???
- No tak... Ethan martwił się o was i obóz
- I jak było ? Co u twoich rodziców ?
- Kurcze to były chyba najlepsze święta jakie miałam. A rodzice jak zwykle cali zdrowi i szczęśliwi. Nie mogli powstrzymać łez gdy nas ujrzeli. A ty Camill kiedy wróciłaś ?
- Też wczoraj
- Spoko, a co się działo tutaj w obozie ?- zwróciłam się do Malii
- Cóż mieliśmy mnóstwo frajdy,jedzenia i prezentów oraz nieźle u nas napadało śniegu jak widać toteż zrobiliśmy rozgrywki sportowo- waleczne i wielu z nas skończyło tak że cali byli mokrzy, zziębnięci i ponacierani... dlatego też masz na dzisiaj mnóstwo roboty z leczeniem grypy w szpitalu.
- Ahh to będzie dla mnie przyjemność- odpowiedziałam z entuzjazmem
- Nie ma to jak się jarać chorymi ludźmi- powiedziała żartobliwie Camill
- Nie no szkoda że już musiałam wracać ale nie żałuje też tego. Miło was widzieć dziewczyny a widziałyście może Matta ?
- Tak kręci się gdzieś niedaleko zbrojowni
- Ok to ja lecę go poszukać
Pożegnałam dziewczyny i pobiegłam na poszukiwanie Matta.
Znalazłam go właśnie tuż obok zbrojowni, tak jak mówiła Camill. Siedział właśnie z James i grali w karty.Po cichu podeszłam do niego od tyłu i szybko zasłoniłam mu oczy. Matt momentalnie wstał i gdy tylko się odwrócił otrzymał ode mnie słodki pocałunek. Chwilę potem ocknął się i zobaczył mnie.
- Emily już jesteś - powiedział i mocno mnie przytulił
- Tak wróciliśmy dzisiaj w nocy
- I jak było opowiadaj...
- Opowiem ci wszystko jak przyjdziesz dzisiaj do mnie wieczorem...
- Dobrze tak więc spodziewaj się mnie później
Uśmiechnęłam się do niego i odeszłam w stronę szpitala zostawiając ich skupionych na grze. W szpitalu tak jak Malia mówiła nie brakowało pracy...
Było tutaj chyba z 20 osób chorych na grypę, anginę i zapalenie płuc, widać było że ostro balowali w te święta. Od razu po wejściu przywitałam się z znajomymi z ,,pracy'' po czym zabrałam się do przyszykowania lekarstw. Podałam je każdemu choremu, dostali również ziołową herbatę i naturalne syropy wzmacniające odporność. Po 2 godzinach niektórym obozowiczom zaczęło się poprawiać. Ja wciąż chodziłam od jednego do drugiego i każdemu starałam się jak najszybciej pomóc. Godzinę potem udałam się na obiad do stołówki. Dzisiaj podawali zupę oraz kurczaka. Zniechęcona mięsem wyjadłam całą zupę i wróciłam do szpitala. Tam spędziłam kolejną godzinę a później udałam się na odpoczynek do domku. Nie mogłam pojąc dlaczego byłam dzisiaj taka osłabiona, nigdy tak się nie czułam. Może mnie też coś bierze, jakieś choróbsko ale to by było niemożliwe skoro posiadam moc leczenia... Hmmm...
Ułożyłam się wygodnie na łóżku, otuliłam się kocem i włączyłam sobie muzykę. W końcu zmęczenie wzięło górę i prawdopodobnie się zdrzemnęłam.
Gdy się obudziłam była godzina 17.00. Wstałam więc, ubrałam bluzę od mamy, wzięłam swój ukochany łuk i strzały i postanowiłam trochę się rozruszać. Udałam się na pole treningowe. Ćwiczyłam ostro przez ponad godzinę. Uczyłam się nowych technik strzelania, doskonaliłam swoje przemiany w zwierzęta i ćwiczyłam koordynację. Później gdy już dosłownie ociekałam z potu wróciłam do swojego domku aby móc się odświeżyć. Odłożyłam swoją broń, zdjęłam ciuchy treningowy i wskoczyłam pod prysznic. Po wyjściu otuliłam się dwoma ręcznikami i nałożyłam odżywkę na włosy, a kiedy wyszłam z łazienki aby znaleźć nowe ciuchy w drzwiach właśnie stanął Matt. Z zaskoczenia podskoczyłam i omal mi nie spadł ręcznik.
- Miało być wieczorem !!!
- No jest po 18 więc pomyślałem... pasuje ci ten ręcznik a to pod nim....
- Tak!- odpowiedziałam z zażenowaniem- Mógłbyś się tak odwrócić dopóki się nie ubiorę?
- Ehmm.. no ale ja... jesteś taka piękna w tym ręczniku
- Zabawny jesteś, ale i tak na razie nie pozwolę ci mnie oglądać nago
- Zaczekam na ten cudowny dzień
Wybuchnęłam śmiechem po czym ukryłam się za drzwiami szafy i zaczęłam przeglądać ciuchy. Ubrałam czystą bieliznę a na nią nałożyłam długą prawie że do kolan koszulę w kratę a na nogi wciągnęłam legginsy. Gdy już byłam ubrana zawołałam Matta
- Już możesz patrzeć
- Uff nareszcie
Podszedł i mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek i poprosiłam aby zamknął oczy:
- Poczekaj mam dla ciebie niespodziankę
- No... dobrze
- Wyjęłam obraz dla niego, podałam mu do rąk i powiedziałam :
- Możesz otworzyć oczy
- O mój... Emily to dla mnie ?
Matthew aż zaniemówił na widok obrazu na którym jest on i jego dawny smok Feniks.
- Ty namalowałeś kiedyś mnie, teraz ja się odwdzięczyłam tym samym
- Jest cudowny, dziękuje ci
Odłożył obraz, przytulił mnie po czym zakręcił dookoła i ponownie zaczął przyglądać się obrazowi.
- Kiedy go namalowałaś ?
-Podczas pobytu w domu
- O właśnie jak było ? Jak tam ci święta minęły z rodzicami ?
Opowiedziałam mu wszystko to co niesamowitego mnie spotkało podczas tych 4 dni i pokazałam nawet prezenty od rodzinki. Matt z radością słuchał moich opowiadań, a potem sam opowiedział co ciekawego działo się w obozie podczas mojej nieobecności. Gadaliśmy chyba do północy kiedy to zmrużył nas sen i oboje zasnęliśmy w moim domku.Cieszyłam się że znowu mogłam tu wrócić do tego wspaniałego miejsca i zobaczyć ukochanego i przyjaciół z obozu...
OD AUTORKI
Dobry wieczór czytelnicy. Wybaczcie że dość późno dodaje rozdział ale miałam dzisiaj dosyć ciężki dzień, znaczy się pozytywny ale dużo się działo. Mimo to pamiętałam aby dodać kolejny rozdział i mam nadzieje że nie ma tak znowu źle. Życzę miłego czytania, Aleks ^^


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz