Tyle pytań krążyło mi w głowie... Patrzyłam dalej na resztę która była ze mną w tej sali. Nawet nie wiedziałam co odpowiedzieć chłopakowi który powiedział mi co to za miejsce. W tym momencie nie wiedziałam już nic. Z otępienia wyrwał mnie głos jeden z dziewczyn.
- Halo żyjesz ???- stanęła na wprost mnie i dała mi na otrząśniecie kuksańca
- Co ? No... ta, ja nie wiem co powiedzieć
- Może się przedstaw i powiedz skąd jesteś co ? Tak będzie łatwiej na sam początek - powiedziała
- Jestem Emily. Mam 17 lat i mieszkam w obozie w Colorado. A wy ?
Najmniej miła dziewczyna z tego grona przedstawiła się zaraz po mnie :
- Jestem Zoe. 18 lat. I jestem z obozu z Teksasu.
Po niej przedstawiła się dziewczyna w karmelowych włosach
- Olivia. 17 lat. Obóz w Waszyngtonie
Później przedstawiła się ostatnia dziewczyna i chłopak który cały czas jest przy niej
- Nazywam się Cassie. 15 lat. Obóz na Florydzie.
-A to mój brat Will
- Will miło mi. 17 lat. Również obóz na Florydzie.
Ostatni przedstawił się chłopak najstarszy z tego grona
- Trevor. 19 lat. Obóz z Californii
Gdy każdy już się sobie przedstawił, ja zajęłam jedno z wolnych łóżek. Położyłam się na nim i poczułam jak moje mięśnie się rozluźniają.Wpatrując się w sufit spytałam się Trevora
- Dlaczego tu jestem ?
- A bo ja wiem. Nikt z nas nie wie dlaczego się tu znaleźliśmy. Każdy z nas jest w jakiś sposób inny i według tych idiotów którzy nas tu trzymają jesteśmy nadzwyczajni i chcąc poznać nasze umiejętności pakują nas tutaj do tego miejsca i robią testy na nas i naszych mózgach. Według nich to nic złego. Twierdzą że jesteśmy tu bezpieczni, ale to jest istny koszmar Emily. Dzień w dzień nas testują, traktując jak szczury. Myślą że to dla dobra świata. Ha, bzdura i tyle.
- Ale dlaczego akurat my ?
- Nie mamy bladego pojęcia. Po prostu nas tu pakują, a gdy będziemy już do końca wykończeni tym wszystkim na koniec albo nas zabijają albo zamykają na zawsze - powiedziała Zoe
- Jednym słowem to jest więzienie i tyle - powiedział podsumowując to wszystko Will
- A nie próbowaliście stąd uciec ?
- Hahahahahahaha - wszyscy wybuchnęli śmiechem
- Co w tym takiego śmiesznego ?-spytałam zdziwiona
- To miejsce, całe ten budynek lub czymkolwiek ono jest, to jedna z najbardziej strzeżonych placówek. System bezpieczeństwa działa tu 24 h na dobę i na każdym kroku są strażnicy którzy nie dość że pilnują nas jako obiekty to jeszcze nie pozwalają niczemu wyjść na zewnątrz. To jest jedna wielka pułapka.
Zatkało mnie. Nie odpowiedziałam nic tylko skuliłam się, kolana podciągnęłam pod brodę i próbowałam zdusić w sobie płacz. Olivia która jedyna w tym gronie wydała mi się najbardziej wyluzowana usiadła przy mnie i powiedziała:
- Nie przejmuj się tym, nie jest tak źle. Tu śpimy, jemy, myjemy się i żyjemy. Wypuszczają nas tylko na badania albo testy. Ogółem da się żyć no chyba że uznają cię za bezużytecznego, no to wtedy masz problem- zaśmiała się po cichu
- Jej dzięki za pocieszenie- odpowiedziałam sarkastycznie- od jak dawna tu jesteście ?
- Nie mamy pojęcia. Czas tutaj jakby zaginął- odpowiedział Will
- Ok. Żałuje że nie posiadam telekinezy albo czegoś w tym stylu. Mogłabym powiadomić mój obóz i dzięki temu ruszyliby mi na ratunek a tak cóż....
- A to właściwie jakie masz moce ? - spytała niewinnie Cassie
- Strzelam z łuku, mam prorocze sny, zmieniam się w zwierzęta, umiem leczyć siebie i innych i czasami udaje mi się zatrzymać czas a wy ?
Wszyscy popatrzyli na mnie ze zdziwieniem i po chwili odezwał się Will:
- Posiadasz naprawdę wiele umiejętności... Ja moc ognia, nadzwyczajna szybkość, czytanie w myślach i tworzenie różnych przyrządów np: broni- z jego rąk wybuchnął płomień, popatrzył na niego po czym zgasił go i uśmiechnął się
- Fajnie... a wy ?
Odezwała się Olivia:
- Widzenie zmarłych, czytanie w myślach, wróżenie i to !- powiedziała po czym z jej pleców wyrosły dwa ogromne anielskie skrzydła i wzniosła się aż do sufit. Opadła po chwili na dół a jej skrzydła zniknęły
- Potrafisz latać.... łał- odpowiedziałam z podziwem
Teraz odezwała się Cassie:
- Na razie mam tylko 3 moce: niewidzialność, walka za pomocą magii i aerokineza- czyli władanie powietrzem
- Jak na 15 latke to bardzo ciekawe umiejętności
Zaraz po niej odezwała się Zoe:
- Też mi coś. Ja kontroluje umysły, sztuki walki, elektrokineza, lewitacja, potrafię też przechodzić przez ściany
- To skoro to umiesz to czemu nie uciekłaś stąd ?
- Głupia jesteś wiesz ? Oni zaprogramowali to pomieszczenie tak że nasze moce nie działają tu na tyle dobrze żebym mogła właśnie przejść przez ściany. Może ich używać ale są słabe... Poza tym wiedzą że mam taką moc i wzmocnili czymś ściany aby mi uniemożliwić wyjście.
- No dobra pani straszna, już o nic nie pytam , rany czemu jesteś taka zła dla wszystkich ?
- Taka już jestem. Masz z tym problem ?
- Hmmm.....może
- Czekaj no !!!! Zaraz ci pokaże!!!!
Gdy Zoe chciała się na mnie rzucić zatrzymał ją Trevor i odrzucił w drugą stronę.
- Uspokój się cholera. To nam w niczym nie pomoże. Wybacz jej Emily, ona tak już ma
- Ehhh..... co za ludzie - wycedziła nerwowo Zoe po czym wstała i odeszła od nas.
- Dziękuje za pomoc- powiedziałam do Trevora- a ty jakie moce posiadasz ?
- Nadludzka siła, magia metalu, walka mieczem, nadzwyczajna pamięć i telepatia.
- Telepatia ?
- Słyszysz mnie ? To ja - Usłyszałam to od Trevora. Jednak nie poruszał ustami. Był w moim umyśle. Mówił telepatycznie.
- Niesamowite. Wszyscy jesteście niesamowici. Dobra to co mamy tu tak po prostu być dopóki oni nie będą z nami chcieli czegoś zrobić ?
- Dokładnie - odpowiedziała Olivia
- Genialnie... dobra wiecie jestem trochę wykończona. Położę się na chwilę, dajcie znać jak będą otwierać drzwi. Obróciłam się do ściany, okryłam cienką pościelą i zapadłam w sen.
Pomimo iż byłam wykończona nie potrafiłam spać. Przekręcałam się w boku na bok, a moje myśli krążyły wokół obozu i przyjaciół. Ciągle myślałam o tym czy już wiedzą że zniknęłam i czy uda im się mnie znaleźć...
W końcu nie wytrzymałam z tej monotonii i bezużyteczności. Wstałam w łóżka, podeszłam do metalowych drzwi i zaczęłam w nie uderzać z całej siły. Waliłam w metal tak mocno jak mogłam, a ręce pomału zaczęły mi sinieć i coraz mocniej boleć. Trevor, Olivia, Will, Zoe i Cassie spojrzeli na mnie jak na wariata i Trevor zapytał :
- Co ty robisz ?
- Nie wytrzymam tu dłużej. Będę tak długo walić aż mi odpadną ręce albo przyjdzie ktoś z tych ludzi i mnie wypuści. Mam tego dość.
- Emily to na nic. Każdy z nas gdy tylko się tu zjawił zachowywał się tak samo jak ty. Zwykle potem przychodzili ochroniarze i nas uspokajali.
- Jak niby ?
Trevor popatrzył na mnie z lekkim przerażeniem i wskazał palcem za mnie.
- O tak
Jeden z ochroniarzy podszedł do mnie i powiedział :
- Uspokoisz się czy ja mam to zrobić ?
- Ty- wycedziłam ostro w jego kierunku
- Ok
Wyjął z kieszeni dziwne urządzenie i przyłożył mi je do ciała. Po chwili poczułam jak mnóstwo elektrowstrząsów miota moim ciałem i jak upadam na ziemie drżąc. Ten gościu poraził mnie prądem! No gorzej chyba być nie może.
Jakieś pół godziny potem przestałam czuć prąd w moim ciele i pomału się podniosłam. Moje ubranie było lekko usmolone i podpalone, a włosy sterczały mi na wszystkie strony, naelektryzowane i podpalone. Spojrzałam wściekle na wszystkich w pomieszczeniu i wrzasnęłam :
- Mogliście mnie uprzedzić !
- Trza było nie wariować moja droga - odpowiedziała Zoe
- Dobra... spróbuje się uspokoić. Wiadomo kiedy nas zabiorą na badania ?
- Zgaduje że za chwilę...- odpowiedziała Olivia
Olivia miała racje. Jakieś 15 minut później 2 ludzi zabrało nas do wielkiego pomieszczenia laboratoryjnego. Każdy z nas musiał wejść do dziwnej szklanej komory i położyć się na fotelu do którego podpięte były przeróżne sprzęty. Byłam zestresowana i bałam się bo nie wiedziałam co oni mogą nam zrobić.
Do mojej komory weszła wysoka, młoda kobieta w białym fartuchu. Włosy miała elegancko spięte a na jej ręce widniał tatuaż na którym było wypisane coś w nieznajomym mi języku. Uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie i spytała :
- Jak się czujesz ?
- A jak pani by się czuła gdyby porwano panią, zamknięto w jakiś psychiatryku dla naukowców i i prowadzono na pani idiotyczne badania i nikt nie wie o pani zniknięciu co ?
- Wiem że to dla ciebie może być szokiem ale zrozum nas. Jesteśmy działalnością naukową skupiającą się na zjawiskach nadprzyrodzonych i kiedy dowiedzieliśmy się o was nadarzyła się szansa aby móc dokonać czegoś przełomowego
- Kosztem innych ?
Kobieta nic nie odpowiedziała. Spuściła głowę i podpięła pode mnie dziwne urządzenie. Wyjęła jakąś teczkę z danymi i powiedziała :
- Teraz będę testować na tobie różne bodźce... będzie to trwało chwilę a później będziesz miała spokój ok ?
Nie odpowiedziałam tylko posłałam jej wredne spojrzenie i oddałam się w jej ręce.
Kobieta co chwilę coś przekręcała w maszynie podłączonej do mojego ciała i z chwili na chwilę działy się inne rzeczy. Najpierw poraziły mnie elektrowstrząsy, później wokół mnie były dziwne zapachy które przyprawiały mnie o mdłości. Następnie pojawił się ogień i w tym momencie zaczęłam się szarpać jak opętana ponieważ ogień nie był jakąś symulacją tylko naprawdę płonął obok mnie ogień. W pewnym momencie zahaczył o mój rękaw i zaczęła mi się ręka palić. Kobieta pomogła mi ją ugasić jednak doznałam oparzeń na lewej ręce.
Wyłam w bólu ponieważ było to oparzenie 2 stopnia. Skóra spaliła mi się i prawie przedostała się do mięśni. Wystraszona kobieta uwolniła mnie od maszyny i zapytała się mnie :
- Pomóc ci jakoś ?
- Najlepiej by było jakby pani stąd wyszła ! - wrzasnęłam
- Dobrze jak chcesz
Kobieta wyszła ze szklanego pomieszczenia, ja próbowałam zatrzymać łzy.
Spojrzałam na moją oparzoną rękę i postanowiłam użyć mojej magi lecznictwa.
Przyłożyłam drugą rękę do oparzonego miejsca i przelałam w nie moją energię. Ręka zaczęła się po chwili goić. Nagle usłyszałam cichy głos tej kobiety:
- Niesamowite- patrzyła na mnie jak zahipnotyzowana i zapisywała coś na kartce
- No i co się gapisz, zabierz mnie z tego miejsca albo zrobię coś gorszego !
- Uspokój się ok ? Nie chcemy zrobić wam krzywdy.
- Nie wcale. Chcecie nas tylko pozabijać!!!
W tym momencie nie wytrzymałam i zmieniłam się w wilka. Skoczyłam na tą kobietę i wyciągnęłam ku niej kły. Gdy chciałam ją ugryźć czworo ochroniarzy rzuciło się na mnie i odciągnęło mnie od kobiety. Pogryzłam paru z nich ale skończyło się tym, że dostałam w kark środek usypiający i znalazłam się jakąś godzinę później w naszym pomieszczeniu do którego trafiłam na początku. Byłam już człowiekiem, a wokół mnie zebrali się wszyscy. Zoe, Olivia, Trevor, Will i Cassie. Wszyscy patrzyli na mnie i gdy się obudziłam Will zapytał :
- Co tam się z tobą działo ?
- Nie ważne...
Wstałam z podłogi i udałam się do łazienki. Zamknęłam się w niej na prawie 30 minut a gdy wyszłam dostarczono do nas kolację. Cała 5 przysiadła się do stołu i wszyscy zaczęli się zajadać. Wyglądali jak głodne hieny. Ja jednak nie miałam w ogóle ochoty jeść. Podejrzewałam też że mogli czegoś dosypać do naszego jedzenia. Tym bardziej odebrało mi to apetyt. Położyłam się na swoje łóżko i próbowałam zasnąć. Przez 2 godziny nie potrafiłam spać, dopiero później poczułam to całodzienne wykończenie i odpłynęłam w sen.
Tej nocy przyśnił mi się mój obóz. Widziałam jak wszyscy biegają w panice w poszukiwaniu mnie. Widziałam strach na oczach moich przyjaciół i Ethana. Wszyscy byli mocno zszokowani. Później pojawiłam się w Twierdzy i widziałam Ethana siedzącego przy swoim biurku. Było po nim widać że jest wściekły. Rzucał cały czas nożami do jakieś tarczy i mówił pod nosem :
- Znajdę cię Emily i zabije tego kto cię porwał !!!
W końcu nie wytrzymał i rozpłakał się . Nigdy nie widziałam jak mój brat płacze.
Później widziałam moich przyjaciół i Camill jakby była w jakimś transie. Po chwili wróciła do rzeczywistości i pokręciła głową przecząco
- Dalej Camill. Wiem że dasz radę ją znaleźć. Ona musi gdzieś być, przecież nie mogła umrzeć- powiedział Matt z łzami w oczach
Widząc to wszystko byłam poruszona tym, że wszyscy się o mnie martwią. Bardzo chciałam móc im jakoś pomóc, powiedzieć gdzie jestem albo coś. Jedyny problem był taki że ja kompletnie nie wiedziałam gdzie jestem. Czułam się jak w pułapce bez wyjścia. Jak w labiryncie. To zaczęło mnie dręczyć. To był mój koszmar który wydawał się gorszy niż wszystkie inne...
OD AUTORKI
Cześć wszystkim wybaczcie za kolejną przerwę ale wiecie święta, rodzina i przyjaciele i nie było zbytnio czasu. Jednak nie zapomniałam o tym blogu i wrzucam wam kolejny rozdział. Zaczyna się robić dramatycznie co nie? Heh mam nadzieje że wam się spodoba i będzie dalej czytać moje ,, wypociny''. Na razie zmykam i życzę przyjemnego czytania ^^ Aleks





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz